Zwrócić Wilanów!

           W roku 1989 podobno upadł w Polsce komunizm.  Zwycięstwo/?/ dzielnie nam wywalczyły podziemne i nadziemne struktury KOR-u, Solidarności, KPN-u, a zrzeszeni w nich  opozycjoniści, których ilość, obecnie ujawniana, wzrasta w miarę oddalania się od czasów Polski Ludowej do rozmiarów gigantycznych, dziś korzystają z owoców historycznego zwycięstwa nad przegranym ustrojem. Pan Prezydent spędza  godziny na wręczaniu medali świeżo odkrytym weteranom słusznej sprawy, a ci szybciutko biegną po rekompensaty za doznane krzywdy. IPN ściga PRL-owskich funkcjonariuszy, sąd rozgryza tajemnice „mafii Jaruzelskiego” - trwa przywracanie norm cywilizacji zachodniej, z których  jedną z głównych jest poszanowanie własności prywatnej. Natychmiast rodzi się pytanie – czy zatem komunizm upadł całkowicie?  Śmiem twierdzić, że w sprawie zwrotu zagrabionych przez komunę majętności obecna władza pełnymi garściami korzysta z jego dokonań.

       Mam takie hobby – odwiedzam  miejsca, gdzie kiedyś stały dwory i pałace. Są ich tysiące, a lokalizację wskazują często stare drzewa- resztki parków, których nie zdołano doszczętnie zniszczyć. Wśród nich – doprowadzone do ruiny budowle, często o wielkim materialnym i historycznym znaczeniu, ukradzione prawowitym właścicielom, których w czasie realizacji obłędnej doktryny przegnano, zabierając im nie tylko majątek, ale godność i niekiedy -życie. Dziś, kiedy oni sami, lub ich spadkobiercy, wierząc w oficjalne hasła domagają się zwrotu, napotykają najczęściej na  zmowę administracji państwowej z władzą sądowniczą i ustawodawczą pod hasłem „Raz ukradzionego nie oddamy!”.

               Dobrym przykładem działania takiego sprzysiężenia są losy Adama Branickiego, ostatniego właściciela pałacu w Wilanowie i starania jego spadkobierców o  odzyskanie majątku.  W 1945 roku, bez poszanowania ówcześnie zadekretowanego zbójeckiego prawa,  Branickich wypędzono z Wilanowa. Siepacze NKWD  wywieźli ich od razu na Sybir, tradycyjnym szlakiem polskich patriotów. Bo Adam Branicki, więzień Pawiaka, jego córki -Beata i Maria, sanitariuszki powstania warszawskiego, takimi patriotami byli. Ale co tam! Patriotyzm  to jedno, a majątek to drugie. Przejęty przez państwo Wilanów mianowano „dobrem narodowym”, ważniejszym -według przyjętej w  PRL-u zasady - niż własność prywatna. Jeśli i dziś podzielamy ten pogląd, oznacza to tylko, że komunizm, mimo podobno przegranej z 1989 roku, w  mentalności Polaków jest zwycięzcą. Jakże to, taki piękny pałac miałby być prywatny? Pan prezydent Rzeczpospolitej, tak niedawno jeszcze prezydent Warszawy,  jest,  jak widzimy choćby na przykładzie stosunku do ustaw zdrowotnych, wrogiem  prywatyzacji, co nie przeszkadza mu w werbalnym deklarowaniu antykomunizmu. Pomieszanie z poplątaniem.

              Nie mam poczucia bezpieczeństwa w kraju, w którym najwyżsi dostojnicy demokratycznego państwa, a także słudzy prawa akceptują państwowe złodziejstwo i związane z nim paserstwo. Po co bowiem pracować, oszczędzać, budować, kiedy dorobek całego życia może ci odebrać  jakaś chwilowa władza, tłumacząc to „zakrętem historii”? Jak pokazała historia, jest to możliwe i dotyczyć może również tych, którzy niepomni jej nauk, chcą się dzisiaj czegoś w życiu dorobić. Rodacy! Bądźcie czujni! Historia lubi się powtarzać!

         Przykład Wilanowa nie jest odosobniony – dotyczy także zagrabionych tzw. dekretem Bieruta „gruntów warszawskich”, ogromnej liczby prywatnych budynków zasiedlonych przymusowo przez dewastujących je lokatorów, czy wreszcie   zabytkowych dworków, oddanych w niszczycielskie ręce państwowych użytkowników cudzej własności. Dotyczy zatem wielkiej rzeszy ograbionych właścicieli, żyjących w poczuciu krzywdy, bardziej dotkliwej niż nagradzane medalami spanie na styropianie- krzywdy, która czeka na sprawiedliwe zadośćuczynienie.

      Jeśli to nastąpi, słowa Joanny Szczepkowskiej o tym, że  „skończył się w Polsce komunizm” staną się wreszcie aktualne.  

 

                                                                                   a.kopff@wp.pl