TOLERANCJA ?
Jest słowo, które budzi we mnie agresję. Wycierają nim sobie gębę /że zacytuję posła Kutza/ wszyscy -dziennikarze, politycy, artyści i każdy, kto chce. To słowo to - "tolerancja", ostatnio gromko brzmiące z powodu akcji plakatowej dotyczącej tzw. mniejszości narodowych, a także odmieniane przez wszystkie przypadki z naciskiem na "wołacz" w recenzjach książki Grossa "Strach". Dlaczego to mnie tak wkurza? Bo idiotów, którzy hojnie szafują tym określeniem, jest zbyt wielu -wyłażą z ekranów, głośników, gazet, nawołują do tolerancji nie wiedząc, o czym mówią.
Bo co to jest ta "tolerancja"? Słowo pochodzi od łacińskiego tolerare -znosić, wytrzymywać- a potocznie oznacza cierpliwość i wyrozumiałość dla odmienności. Mój sprzeciw przeciwko nadużywaniu tego określenia bierze się stąd, że aby być cierpliwym i wyrozumiałym, najpierw trzeba zrobić katalog odmieńców. I ten spersonalizowany zestaw codziennie wtłaczają nam do głów różni szlachetni głupcy. Wskazują, kto jest Zydem lub Ukraińcem, kto katolikiem a kto prawosławnym, kto hetero a kto homo, kto za PiS-em a kto za Tuskiem i tak naznaczonych nakazują "tolerować". I tak na przykład szlachetnie głupia "Gazeta Wyborcza", pisze o dorobku zmarłego 25 lat temu prof. Adama Kerstena: "pochodził z rodziny o żydowskich korzeniach". Co to ma do rzeczy?
Absurdalna kampania na rzecz tolerancji posługuje się podobną klasyfikacją. "Jestem Żydówką, Ormianinem, Karaimem, Romem itd.- Jestem Polakiem" . A może lepiej "Jestem CZŁOWIEKIEM !" ? Albo najlepiej : "I co z tego?"
Takie poprawne politycznie inicjatywy przynoszą skutki odwrotne do zamierzonych -dzielą i szatkują społeczeństwo, dają żer nacjonalistycznym durniom i profity naiwnym/?/ pomysłodawcom podobnych akcji, a w tych, którzy mają być obiektem „tolerancji” budzą mieszane uczucia. Bo oni, jak wszyscy, chcą żyć w kraju, w którym pochodzenie, narodowość, orientacja seksualna czy poglądy polityczne są sprawą prywatną obywateli.
W tym kontekście dochodzę do wniosków paradoksalnych. Uważam, że największe zasługi w podtrzymywaniu np. antysemityzmu w Polsce ma wspomniana wyżej „Gazeta Wyborcza”, której redaktorzy w dobrej zapewne wierze lansując hasło „Kochaj Żyda” w niemałym stopniu promują nie tylko Radio Maryja i jego upiory, ale także twórczość Grossa.
Nie bardzo wiem, jak można przerwać proces nieustannego dolewania oliwy do ognia różnych nacjonalizmów. Może przez zaniechanie takich jak opisana akcji? Hałas, jaki przy okazji powstaje, przeszkadza w samodzielnym myśleniu. A jeżeli już zapadła decyzja o jej rozpoczęciu, to może zmienić chociaż sam plakat? Wyobrażam sobie, jak powinien wyglądać : zbiorowe zdjęcie tych, których według autorów niefortunnego pomysłu mamy „tolerować” i podpis: ”Jesteśmy obywatelami Rzeczpospolitej -jesteśmy ludźmi!”.
I koniecznie pokazać na zdjęciu również Jana Kowalskiego.