STAWIAM NA URBAŃSKIEGO

 

          Bardzo się dziwię p. Śledzińskiej -Katarasińskiej, niestrudzonej orędowniczce przeprowadzenia zmian w ustawie o mediach, głoszącej tezę, że w obecnym kształcie zarówno telewizja publiczna, jak i Krajowa Rada są do kitu, bo nie realizują zasad pluralizmu oraz misji. Pani Iwono! Co też Pani plecie! Jako facet związany od lat z telewizją stwierdzam autorytatywnie, że TVP swoje obowiązki wypełnia nad podziw skutecznie, aczkolwiek w sposób, który być może, nie wszystkim, a zwłaszcza Pani  się podoba.

            Metoda realizowania misji i pluralizmu, jaką pod wpływem wieloletnich doświadczeń przyjęto w telewizji na Woronicza nazywa się z francuska a rebours - czyli "na odwrót" i polega na lansowaniu do nieprzytomności osób, których bezustanna obecność na antenie prowadzi do znienawidzenia ich przez widzów.  Wypróbowana po raz pierwszy przez prezesa TVP Szczepańskiego za czasów Gierka przyniosła im obu bolesny upadek, a w efekcie powstanie "Solidarności", zmiany ustrojowe i parę jeszcze innych drobiazgów. Cel został osiagnięty, choć Szczepański  przypłacił to odsiadką.  Parę lat później, z podobnym skutkiem, poddano temu socjotechnicznemu zabiegowi ekipę Millera, w rezultacie SLD poległo, a szef TVP wyleciał ze stanowiska. Z kolei PiS-owski   prezes Urbański zabrał się do medialnej iluminacji  pana swego - Jarosława Kaczyńskiego i jego kompanii. Sukces  osiągnął - PiS stracił władzę, ale jest różnica, nad którą warto się pochylić - prezes Urbański trwa.

          Pani Iwono!  Jeśli uda się przeforsować proponowane przez Panią zmiany, w których wyniku Platforma przejmie kontrolę nad mediami /bo tak się stanie!/ - w ich wyniku rząd Tuska czeka marna przyszłość. Więc niech telewizja jak najdłużej zapewnia nam codzienne wielogodzinne oglądanie  prezesa PiS-u, międlącego w kółko te same obelgi pod adresem politycznego konkurenta, bo to utwierdza naród w przekonaniu, że pozbawiając go władzy dokonał właściwego wyboru. Niech preparuje wiadomości sprowadzając je do nieprzychylnych rządowi komentarzy. Niech zmusza widzów do delektowania się występami Nataszy Urbańskiej, wzmagając tęsknotę za festiwalem w Zielonej Górze. Niech jak najczęściej korzysta z usług Janusza Rewińskiego, aby pokazać degrengoladę tego artysty- równię pochyłą od "Kabaretu Olgi Lipińskiej" do "Szkoda gadać". Zapewniam, pani Iwono, że dopóki pan Urbański będzie stosował opisany wyżej mechanizm obrzydzania ludziom postaci z obecnej opozycji - notowania Platformy będą rosnąć.

         Ale jeśli Pani koniecznie musi zająć się porządkami w mediach publicznych, proszę  załatwić zakaz telewizyjnych występów pp. Niesiołowskiego i Palikota - niebezpiecznie zbliżają się oni do poziomu politycznych adwersarzy budząc obawy, że po ewentualnej zmianie władz telewizji zastąpić mogą dotychczasowe gwiazdy prezesa Urbańskiego.

        Choć - kto mógłby zastąpić panią Lichocką czy pana Pospieszalskiego?