SEZON OGÓRKOWY

 

        Co roku o tej porze redaktorzy poważnych pism zamawiają u dziennikarzy dywagacje na tak zwane "lekkie tematy". Pojawiają się zatem informacje o tym, że Doda się oszpeciła, Rubik się ożenił, a facet, który wcześniej był kobietą, ale po zmianie płci zachował sobie fragment poprzedniego wcielenia, zaszedł w ciążę. Redaktor Rogiński uważając /niezupełnie słusznie/ swoje pismo za poważne - zlecił mi zadanie napisania wakacyjnego felietonu:" Napisz coś dowcipnego, z humorem, żeby było śmiesznie! I bez polityki!"

         No i tu mnie dopadł. Jak napisać "coś dowcipnego, z humorem, żeby było śmiesznie" - bez polityki i jej „gwiazd”? To niemożliwe! Występy kabaretów na scenie mrągowskiego amfiteatru potwierdzają to spostrzeżenie – widzowie śmiechem kwitowali polityczne aluzje - dowcipy i skecze na inny temat   dostawały zdawkowe brawka. Wkrótce  czeka nas następna porcja humoru z Wiejskiej : zapowiadana debata o polskiej biedzie, w której  niechybnie w imieniu wnioskodawców z SLD głos zabierze niezamożny poseł Kalisz. Wesołość, bo przecież już nie zdziwienie, wzbudza postępowanie Pana Prezydenta, który nie chce złożyć podpisu pod lizbońskim traktatem, równocześnie uważając jego uchwalenie za osobisty sukces. Wystąpienia pani poseł Kempy, które elegancją formy przypominają oracje  kierowniczki sklepu mięsnego w stanie wojennym, supertajne narady przywódców państwa w sprawie tarczy, w wyniku których zapewne zostaniemy „na tarczy”,  feministyczna akcja pani poseł Senyszyn, aby zwracać się do niej per „posłanka” /a może ”poślica”?/ - potrafią rozbawić  nawet zwolenników poglądu, że polityka jest sprawą poważną. W takiej atmosferze za  symbol powagi uchodzić może poseł Palikot.

       Oprócz Sejmu  dostarczaniem narodowi wakacyjnej rozrywki zajmują się  samorządy. W całym kraju postawiono plenerowe sceny , na których od rana do wieczora odbywają się chałtury artystów polskich i zagranicznych, zwane nieco na wyrost „koncertami”, a nawet „festiwalami”. Jest to żyła złota dla  wszelkiego rodzaju „gwiazd”: wesołków, szansonistów, muzykantów, ale przede wszystkim dla producentów sztucznych ogni. Nie ma dnia, aby nad naszymi głowami nie trwała kanonada, od której szyby w oknach brzęczą, psy wyją, a seniorzy z niepokojem pytają, czy to aby nie wojna. Głosy  radiowych i telewizyjnych dziennikarzy uspokajają: ”Skończył się Festiwal Piwa,  trwają Dni Pikutkowa, a od jutra Biesiady Poetyckie uświetnione pokazem... ogni sztucznych”. O, cholera!  Tyle kasy Panu Bogu dosłownie w okno!

         Wakacje nie dla wszystkich artystów są  czasem wytężonej pracy nad polepszeniem swego materialnego statusu. Gwiazda TVP, Natasza Urbańska/31/, przelansowana jeszcze przed sezonem, nie otrzymała ofert na swoje produkcje. Niezrażona tym dzielna niewiasta-pracoholik wraz z reżyserem Jozefowiczem /49/ podjęła podobno /jak donoszą plotkarskie portale internetowe/ trudy prokreacyjne, aby zaprezentować się w nowej, nieogranej jeszcze  roli  mamy. -Mam teraz trochę czasu – oświadczyła skromnie. W imieniu zapracowanej pary prosimy o ograniczenie używania petard  - hałas bardzo  przeszkadza w próbach.

      Tymczasem nad Anglią pojawiło się UFO, a w Sejmie gasnąca gwiazda PiS-u - Zbigniew Ziobro. Ponieważ snuł opowieści nie z tej Ziemi, zachodzi podejrzenie o powiązaniu obu zjawisk. Wyłania się zatem potrzeba zatrudnienia IPN-owskich specjalistów od literatury science-fiction w celu obiektywnego /oczywiście!/ wyjaśnienia zagadki.                                                                                          

      Zapraszam za dwa tygodnie. Warto, bo może być jeszcze śmieszniej - parlament ma wakacje w sierpniu.