Nadciąga  sezon na głupotę

 

            Kiedy trzy tygodnie temu zasiadłem do pisania felietonu-ostatniego przed wakacyjną przerwą - właśnie rozpoczynała się Olimpiada w Pekinie. Wzywałem wówczas, aby starożytnym zwyczajem w tym czasie ustały spory, waśnie i wojny. I cóż? Dzień rozpoczęcia igrzysk prezydent Gruzji wybrał na zerwanie kruchego pokoju i rozpoczął działania wojenne wymierzone w Rosję. Skutki znamy. Dziś gruziński przywódca zbiera gorzkie żniwo spowodowane swą decyzją. Quisquid agis, prudenter agas,  et respice finem - cokolwiek czynisz, czyń roztropnie, i patrz na koniec - takim przysłowiem Rzymianie zalecali postępowanie zgodne z logiką. Umiejętność powiązania skutków z przyczynami wydaje się być tym, co odróżnia myślącego człowieka od durnia. Ale myślenie logiczne ma chyba jednak u nas przechlapane. Takie  spostrzeżenie przyszło mi do głowy, kiedy zapoznałem się z wystąpieniem naszego prezydenta na wiecu w Tbilisi – wygrażający paluchem  w rozchełstanej koszuli, miotający groźby pod adresem potężnego sąsiada sprawiał wrażenie człowieka oderwanego od rzeczywistości, który dla chwilowego efektu jest gotów poświęcić wszystko. Ja wiem, że najwyższemu urzędowi należy się szacunek, ale  czy Pan Prezydent nie mógłby zadbać bardziej o swój wizerunek? Tymczasem coraz częściej patronuje  głupocie nie tylko za granicą, ale i w kraju również.

                Zbliża się wrzesień , a wraz z nim zapowiedzi kolejnych strajków. Przeciwko komu? Oczywiście przeciwko rządowi. Proszę , niech mi ktoś powie , dlaczego  strajkować chcą stoczniowcy, dla których ekipa Tuska robi wszystko, aby zachować ich miejsca pracy, o co nie postarały się poprzednie rządy SLD i PiS-u. Czy tym ludziom ktoś /np. Pan Prezydent/ wytłumaczy, że w ich sytuacji strajki są czystym idiotyzmem?  Podbramkową sytuację wykorzystują cynicznie związkowi macherzy podżegani przez parlamentarną opozycję i prezydencką kancelarię. W rezultacie zapewne stocznie upadną. Jaki inwestor włoży pieniądze w deficytowe przedsiębiorstwo z rozwydrzoną załogą, której idee „Solidarności” pomyliły się z nieaktualnymi już  zasadami  socjalistycznej gospodarki? Zdrowy rozsądek kapitalistów zapewne wygra -przegrają stocznie , pracownicy, no i oczywiście rząd Tuska, bo tak naprawdę o to chodzi, a nie o „kolebkę etosu”, czy „interes narodowy”.

         A nauczyciele? Ich szef, pan Broniarz co chwilę ględzi o trudach zawodu, niskich płacach czy wreszcie o wcześniejszych emeryturach. A może by tak zacząć od predyspozycji zawodowych? Jeśli ktoś lubi młodzież, umie uczyć, bo ma do tego powołanie /tak, powołanie!!!/ ,będzie się starał pracować jak najdłużej. I będzie miał autorytet i wdzięczność uczniów. Do dziś pamiętam swoich, dość sędziwych nauczycieli, którzy z pasją wbijali nam do głów mądrości tego świata i ówczesną młodą kadrę  bakałarzy, usiłującą zainfekować nas ideologicznymi bredniami. Było to czterdzieści lat temu – dziś widzę, że ten drugi model nauczania ma się dobrze. Jego współczesna wersja to pedagog , którym jest odwalająca szkolną pańszczyznę pani nauczycielka/ bo zawód się sfeminizował/, bez refleksji nad dyrektywami ministrów typu Giertych, Orzechowski lub Hall, chcąca jak najszybciej uciec z kieratu znienawidzonych obowiązków, najlepiej z  wysoką emeryturą , kompletnie nie przystającą do rezultatów jej pracy. Cóż z tego, że w szkole nauczono wielu  młodych kretynów   korzystania z komputera/ bo nowoczesność!/, skoro nie mają oni pojęcia o ortografii, umiejętności czytania ze zrozumieniem czy zasadach dobrego wychowania, o wiedzy ogólnej nie wspominając. Popatrzmy na internetowe fora – ile tam chamstwa, ksenofobii, zawiści. To piszą wychowankowie takich panabroniarzowych związkowców. Więc jeśli strajk, to rodziców - przeciwko ogłupianiu naszych dzieci przez system szkolny tolerujący nauczycieli złych, ale krzykliwych, niezdolnych, ale dyskryminujących uczniów uzdolnionych, dbających wyłącznie o własne korzyści, a nie o umysłowy rozwój następnych pokoleń.

         Bo na razie, choć przebłyskują zmiany na lepsze, w naszym pięknym kraju najlepiej się mają głupcy, którym „się należy”. Bo martyrologia, bo komuna, bo lata pracy pozornie wykonywanej, bo wielkie zasługi. Wystarczy krzyczeć, wiecować, strajkować, „słusznie żądać”, protestować i grozić. A że państwo ucierpi? E, tam! Państwo to abstrakcja, jakoś sobie poradzi, a poza tym, to nie my -to władza  jest winna! Myśmy ją tylko wybrali, a w razie czego -wybierzemy sobie inną. I jakoś to będzie!

          Jakoś? ...et respice finem- i patrz na koniec. Choćby na Gruzję, o własnej historii nie wspominając. Zresztą – czy ktoś nas jej nauczył?

   

   

   

     

                                                                            podziel się uwagami

                                                                            a.kopff@wp.pl