ROCZNICA
Nadarzyła się ostatnio okazja do przypomnienia pewnego monologu nieocenionego Stanisława Tyma. Opowiadał on mianowicie, jak to angielscy historycy mieli poważny kłopot z postacią Wiliama Szekspira /Hamlet, Makbet, Król Lear itd/. Otóż nie znajdując dowodów na istnienie wielkiego dramatopisarza sugerowali, że te wybitne dzieła napisał ktoś inny, który je tylko sygnował podpisem "Wiliam Szekspir". Podobny monolog wygłosił ostatnio Pan Prezydent, a wspomnianą na wstępie okazją były obchody 28 rocznicy porozumień gdańskich i powstania związku "Solidarność". Treścią wystąpienia była poinformowanie społeczeństwa, że niejaki Lech Wałęsa nie istnieje, bo na czele strajków z 1980 roku stali inni, którzy przebierali się dla niepoznaki za Wałęsę -Gwiazda z Gwiaździną, Wyszkowski z wąsami, Anna Walentynowicz z długopisem, no i oczywiście obaj bracia, którzy pobili wtedy rekord Guinnessa w skoku przez płot w swej kategorii wzrostu. A ten zdemaskowany przez autorytety z IPN-u agent podstawiony przez SB - to nie skromny elektryk ze stoczni, tylko jego sobowtór, który pod nazwiskiem „Wałęsa” dzięki działaniom służb specjalnych dostał nagrodę Nobla i został nawet prezydentem! W celu zadośćuczynienia historycznej krzywdy, wyrządzonej przez niego robotnikom stoczni, prezydent RP odznaczył wielu anonimowych dotąd uczestników strajku, którym uzurpator Wałęsa ukradł zasługi, oraz Jana Marię Rokitę, okradzionego później przez kogoś innego.
Niestety, do wysiłków Pana Prezydenta, niestrudzonego w ujawnianiu prawdy czasu nie dopasowała się telewizja publiczna ze swoją prawdą ekranu. Co chwilę w dniu obchodów pokazywano wąsatego faceta - a to na bramie stoczni, a to w trakcie podpisywania porozumień, zasiewając wśród widzów wątpliwości co do zdefiniowanej przez badaczy pism PRL-owskich negatywnej roli „Wałęsy” w osiągnięciu tzw. zwycięstwa. Czyżby zatem na Woronicza działała w najlepsze agentura? I kto dopuścił do emisji "Człowieka z żelaza" bez koniecznych montażowych cięć, dzięki czemu złowrogi brunet ponownie straszył wieczorową porą? Czy panie Kotecka i Gargas zaspały?
Wielki szacunek należy się Panu Prezydentowi za taktowne przemilczenie udziału agenta Wałęsy w historycznych już wydarzeniach w Stoczni Gdańskiej. Nie godziło się bowiem mówić w rocznicę powstania "Solidarności" o człowieku, który na spółkę ze swymi mocodawcami z SB doprowadził nasz kraj do stanu, w którym się obecnie znajduje. To zainicjowane przez niego przemiany spowodowały, że zastępować musimy wojska rosyjskie - amerykańskimi, to przez niego rządzą liberałowie, czyli zwolennicy eutanazji i aborcji, to przez niego straciliśmy niepodległość zaanektowani przez Unię Europejską, to przez niego młodzież, indagowana o poglądy odpowiada : "a co nas, k...a, obchodzą te bzdury!" , wykazując brak zainteresowania polityką, to przez niego wreszcie doszło do takich zmian w Polsce, że Lech Kaczyński mógł zostać prezydentem, co jeszcze nie tak dawno byłoby niemożliwe.
Życzmy Panu Prezydentowi wiele zdrowia i zapału w walce o prawdę – i tę codzienną, i tę historyczną. Walce, którą toczy wspierany przez malejącą, nie wiadomo dlaczego, grupę swych zwolenników. Może wystarczą mu pozostałe dwa lata prezydentury, aby z wnikliwością równą swemu bratu, który ujawnił miejsca, gdzie stało ZOMO, a gdzie my - odkrył, kto krzycząc „Solidarność! Solidarność!” spowodował narodowe podziały. Czyżby Śniadek?
Mam nadzieję doczekać odpowiedzi, mimo, iż jestem już stary i zdrowie nie bardzo dopisuje. Zwłaszcza psychiczne.