PREZES-JASNOWIDZ

 

                 Kilka dni temu prasę obiegła wiadomość: w berlińskim szpitalu przyszły na świat bliźnięta -jedno białe, drugie czarne. Pozwala to w pełni docenić umiejętność  przewidywania przyszłości, jaką popisał się ongiś p. Jarosław Kaczyński stwierdzając :"białe jest białe, czarne jest czarne". Ci, którzy wtedy sobie kpili z tej niejasnej wypowiedzi, dziś się mają z pyszna - to było proroctwo!

               Szkoda, że najsławniejsi polscy bliźniacy nie różnią się chociaż kolorem, bo tak naprawdę nie różnią się niczym. Ofiarą złudzenia, że jednak tak nie jest, padł ostatnio minister Sikorski. Udał się on mianowicie do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, reprezentującego jeszcze przez czas jakiś majestat Rzeczpospolitej, licząc na miłą rozmowę przy ciasteczkach i winku, a został przyjęty jak za czasów, kiedy był ministrem u premiera-sobowtóra : zamiast poczęstunku -Fotyga i Stasiak, zamiast konwersacji - przesłuchanie, w czasie którego został posądzony o agenturalną działalność.

                Spiski, układy, agenci, zmowy, korupcja - to niemal codzienny zestaw tematów, jakimi raczy nas zawiedziony w swych wygórowanych ambicjach były premier, a najczęściej oskarżenia kieruje pod adresem swych niedawnych współpracowników. Kaczmarek - uśpiony szpieg, , b.wicepremier  Lepper- aferzysta i erotoman, Paweł Zalewski, b. wiceprezes PiS-u - zdrajca przekupiony przez Platformę, b.minister sportu Lipiec -skorumpowany kryminalista.. A przecież byli jeszcze: Marcinkiewicz, Ujazdowski, nawet "trzeci bliźniak" Dorn i wielu innych, którzy knuli spiski przeciwko prezesowi Kaczyńskiemu, czyli - jego zdaniem -przeciw "polskiej racji stanu"! Najdziwniejsze jest to, że człowiek, który potrafił przewidzieć przyjście na świat dwukolorowych bliźniaków, o aferach w swym najbliższym otoczeniu dowiadywał się z mediów.

                Bo media w Polsce to prawdziwa potęga. Co chwilę pojawiają się w nich tzw. przecieki, a machina państwowa zajmuje się głównie śledztwem - kto co wyniósł i komu doniósł. Ostatni wyczyn "Dziennika" - publikacja  owego wielce tajemniczego, odbytego w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu spektaklu upokarzania ministra Sikorskiego przez prezydenta RP- spowodowała decyzję, którą podjęły obce wywiady. Mają one podobno odwołać swych rezydentów z naszego kraju. Po co bowiem  utrzymywać swoich szpiegów w Polsce, co jest i kosztowne, i czasami niebezpieczne, skoro wszystkie, nawet najbardziej sekretne  informacje, można uzyskać z gazet  za niewielką cenę prenumeraty. W ten sposób niechcący osiągnięto pożądany skutek - obca agentura zlikwiduje się sama, co czyni zbędnymi wysiłki zmierzające do restrukturyzacji polskiego wywiadu i kontrwywiadu, podejmowane ze starczym uporem przez  Jana Olszewskiego, którego rząd obalił, jak wiadomo, agent "Bolek". Co wystarczyło zresztą, by były premier został mianowany fachowcem od tajnych służb.

                   Te i inne przykłady dobitnie świadczą o tym, że zdolność przewidywania niezbędną politykowi, prezes PiS-u ma znikomą. Kolejny dowód?  Wdał się w wojenkę, którą musi przegrać - z telewizją TVN. Zakaz występowania w jej programach posłów Prawa i Sprawiedliwości, wydany przez p.Jarosława, spotkał się  z entuzjastycznym przyjęciem  przez widzów mających dosyć telewizyjnych seansów nienawiści i festiwali pomówień,  stanowiących zwykłą treść występów polityków tej partii. TVN może  spodziewać się  wzrostu widowni, co wcześniej stało się udziałem  Superstacji, objętej podobną restrykcją. Zwolennikom spiskowych teorii braci Kaczyńskich pozostaje oglądanie  telewizji zwanej publiczną, emitującej niebywale obiektywne programy pp.Sakiewicza, Pospieszalskiego, Wildsteina, Ziemkiewicza, Gargas, Lichockiej, Sobali, z nieuchronnym udziałem Piotra Semki i naczelnego "Wprost", Stanisława Janeckiego, który wysiadując od rana do wieczora  przed kamerami tak zaniedbał swe redakcyjne obowiązki, że jego periodyk odnotował rekord - ilość czytelników spadła o 22%!  Rzesza oglądających „bezstronne”  programy TVP też systematycznie maleje, wpływy z abonamentu – również.

                Wszystkim wierzącym w przepowiednie prezesa Kaczyńskiego, który jedno ze swych przemówień rozpoczął słowami: ”Kiedy ponownie dojdziemy do władzy”, patrząc na sondaże - zalecam bardziej konkretną wiarę w cuda.