Paszoł won!
Pan profesor Wolszczan, tegoroczny niedoszły noblista, nie będzie wykładał na toruńskim uniwersytecie. Profesor jest astronomem, odkrywcą nieznanych układów planetarnych. Uniwersytet, który się go pozbył, nosi imię innego astronoma, kanonika Mikołaja Kopernika, co do którego od wieków toczy się spór -nasz ci on jest, czy też wrażych Niemców. Roztrząsanie tego dylematu dawało wielu historykom materiał do mniej lub bardziej naukowych opracowań, które przy okazji były też dla nich źródłem utrzymania ; niestety, temat się wyczerpał i trzeba było znaleźć nowy, zwłaszcza, że wyrosło pokolenie młodych historyków, głodnych sukcesów i pieniędzy. Buszując więc w poesbeckich szpargałach, poza którymi świata nie widzą, dokonali oni odkryć zasługujących jeśli nie na Nobla, to przynajmniej na odebranie tej nagrody paru laureatom i jak w wypadku prof. Wolszczana, uniknięcie jej przyznania osobie, ich zdaniem, niegodnej. Bo czy mógł dostać Nobla człowiek, który współpracował z PRL-owskim aparatem ucisku? Nigdy! Wystarczy, że nieświadomi prawdziwego oblicza swych wybrańców szwedzcy i norwescy akademicy nagrodzili kiedyś Miłosza - Litwina plującego jadem na polskość, Szymborską- autorkę strof o Leninie czy wreszcie Wałęsę -agenta bezpieki. Takim pomyłkom trzeba zapobiegać i IPN się postarał - i być może dlatego prof. Wolszczan Nobla nie dostał.
Bo u nas najwyżej ceni się nieskazitelne życiorysy, oczywiście zweryfikowane według zasad obowiązujących aktualnie w polskim piekiełku. Co tam, że ktoś zdobył międzynarodową sławę i uznanie dla swych dokonań, skoro np. zdradzał żonę, pił wódkę lub, co najgorsze - był Żydem! Takich laureatów noblowskiej nagrody nie chcemy i odstępujemy ich innym nacjom. Szkoda, bo do mizernej listy polskich noblistów można by dorzucić dziesiątki znaczących nazwisk. Przypomnę tylko kilka : Piotr Kapica, fizyk/nagroda z 1978 roku/ pozbawiony polskiego obywatelstwa w Związku Radzieckim, Roald Hoffmann ze Złoczowa - Nobel z chemii w 1981 roku, Georges Charpak, fizyk, laureat z 1992 roku, Józef Rotblat, który pokojowego Nobla otrzymał w 1995 roku i całe życie podkreślał, że jest Polakiem z paszportem brytyjskim, Frank Wilczek, fizyk /Nobel 2004/,czy wreszcie Leon Hurwicz- ekonomista /2007/. Do nich się nie przyznajemy - to nie nasi. Naszą chlubą jest za to obywatelka francuska Maria Curie, znana pod panieńskim nazwiskiem Skłodowska, ale jej córka- Irena /Nobel 1935/- już nie!
Jestem pewien, że profesor Wolszczan kiedyś jednak tę cenną nagrodę dostanie, zwłaszcza, że podobno podjął decyzję o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych. Przeczytamy wtedy w prasie , że "Amerykański astronom Alexander Volscan został tegorocznym laureatem". Wiadomość ta powinna sąsiadować z inną :" Nagrodę fundacji im. Czesława Kiszczaka otrzymała grupa historyków z IPN-u. Została ona przyznana za twórcze zastosowanie bogatych archiwów służb PRL-u".
Nie wiem, czy w tych stosach papierów nie ma czegoś o Koperniku. Bo jakby się coś znalazło - to niech go sobie wezmą Niemcy. My w Toruniu mamy teraz innego wybitnego duchownego, który co prawda niczego nie wstrzymał ani niczego nie ruszył, ale za to odkrył sposób na wykorzystanie ludzkiej głupoty i twórczo go zastosował. Efekty są, co widać,słychać i czuć choćby na przykładzie decyzji podjętej w sprawie prof. Wolszczana przez władze toruńskiego uniwersytetu.