Parada blogierów

 

        Parę ostatnich dni spędziłem na zapoznaniu się z współczesną literaturą. A gdzież tu szukać dzieł najbardziej współczesnych i w dodatku z dostawą do domu, jak nie w internecie? Włączyłem  komputer,  ściągnąłem stosowne pliki z szybkością daleko odbiegającą od deklarowanej w umowie przez Telekomunikację i zagłębiłem się w lekturze. Już po chwili doszedłem do wniosku, że najpopularniejszą  formą literackich wypowiedzi w internecie jest twórczość polegająca na obsobaczeniu wszystkich i wszystkiego, płynąca z przekonania o własnej wyższości i posiadaniu jedynej racji. Autorzy tych utworów, nazywanych blogami, korzystając z teoretycznej anonimowości internetu, używają sobie ile wlezie na politycznych przeciwnikach, nielubianych artystach czy sportowcach, a nawet na własnych życiowych partnerach. W tym ostatnim przypadku chodzi o blog młodej matki, informującej świat oraz przyjaciółki o niegodziwości  swego chłopaka, który woli spotkania z kolegami przy piwie niż jej towarzystwo. O swych zasługach w tworzeniu atmosfery domowej i rodzinnych więzi utalentowana pisarka milczy.

     Nie ma takiej głupoty, która nie doznałaby internetowej iluminacji. Polityk PiS-u: „Wizyta Tuska w Rosji to poparcie Putina w wyborach”. Rozumiem, że zaniechanie  kontaktów pp.Kaczyńskich z Moskwą to był chytry plan: Putin,  nie zaakceptowany przez tych najwybitniejszych w świecie mężów stanu, miał się podać do dymisji, a  po wizycie Tuska zapewne ogłosi się carem. Zgroza! Bp. Pieronek wysyła posłankę Senyszyn do dojenia krów w odpowiedzi na zarzut dojenia owieczek z pieniędzy. Pieronek to nazwisko czy charakter? Inny przedstawiciel Episkopatu przeciwny zapłodnieniom in vitro: Ciąża to wynik działania ręki Bożej. Nareszcie fachowiec  wiele wyjaśnił młodzieży - tylko, kto ma płacić alimenty? Bóg, zapłać?

     Idiotyzmów, które każdy zamieścić może, jest bez liku, gorzej, że więcej jeszcze zwykłych kłamstw. Oto facet prowadzący blog skierowany przeciw pani prezydent Warszawy, nazywanej przez niego oczywiście Bufetową lub HGW, wypisuje tam rzeczy stworzone i niestworzone. Podobno trwają próby znalezienia paszkwilanta – oceniając zawartość szukałbym kogoś w służbach specjalnych -tylko, po co? Mnie wystarcza jedno stwierdzenie, aby całość tej pisaniny zdyskredytować. Według faceta ziejącego chrześcijańską nadzieją na rychły koniec Hanny Gronkiewicz -Waltz - nie robi ona literalnie NIC, w przeciwieństwie do swego poprzednika. Mieszkańcy Mokotowa, którzy przeżyli krótkotrwały remont odcinka ul.Puławskiej, a właściwie jego całkowite odtworzenie, mogą mieć inne zdanie – to Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy zaniedbał właściwie wszystko, poza promocją swej osoby. Z panią Gronkiewicz-Waltz jest odwrotnie, a jej wizerunkiem nikt się chyba nie zajmuje. Gdyby otwarcie odcinka Puławskiej odbywało się za czasów poprzednika – byłyby przemówienia, orkiestra, telewizja – a teraz? Rano przyszedł facet, zdjął szlabany, puścił ruch na parę tygodni przed terminem i już. Oczywiście, w blogu  nic o tym nie ma, za to ilość kłamstw, obelg i pomówień przekracza moją wytrzymałość -wrzucam go z obrzydzeniem do wirtualnego kosza.

    Zastanawiałem się niedawno, skąd się wzięła ta niesłychana erupcja chamstwa. Może z powodu braku dostępu do dóbr kultury? No, to szybciutko – onet.pl, strona główna, dział kultura, cytuję tematy : „zostawiła fortunę psom”, „Hanna Lis na śniadanie” , „19-latka typowana na gwiazdę 2008” itd, itp. To są wiadomości kulturalne.

      Na szczęście mamy prawo wyboru –nie musimy czytać  internetowych paszkwili.  Możemy delektować się nową książką Grossa o polskim antysemityzmie.

                Jest w czym wybierać!