OLIMPIADA
Za parę dni początek Olimpiady w Pekinie. Wzmożona aktywność polityków sprowadza się do nawoływania sportowców do demonstrowania sprzeciwu wobec łamania w Chinach praw obywatelskich. Obecnie jest to temat na tzw. tapecie i byle posłowi, który go poruszy, pozwoli choć na chwilę wyjść z medialnego cienia. A to, że ze szkodą dla zawodników, którzy przez ostatnie cztery lata trenowali i nie mieli żadnego wpływu na decyzję MKOL-u o lokalizacji igrzysk, podjętą siedem lat temu - to już wybrańców narodu mało obchodzi.
Przyglądam się tej akcji z pewnym niesmakiem. Wiem, jak ważną jest sprawa Tybetu , ale też widzę, że i w naszym, niepodległym kraju jest się o co bić. Przykładów łamania praw obywatelskich aż nadto - nadużywanie tymczasowych aresztowań na podstawie wydumanych zarzutów, przewlekłość procesów sądowych, bezkarność oszczerców, aż po -wydawało by się -sprawy tak błahe, jak lekceważenie obowiązku odpowiedzi na podania wnoszone do organów administracji państwowej. Niech sobie każdy przypomni, ile ma w domu dokumentów z pieczątką "przyjęto... dnia" , na które urząd odpowiedział pogardliwym milczeniem. A co na to posłowie ? Nic – chyba, że chodzi im o własne prawa - do miotania obelg, do wywoływania karczemnych awantur, do składania fałszywych obietnic no i oczywiście do wysokich wynagrodzeń i immunitetów.
Proponuję, aby politycy zamilkli na czas olimpijskich, prowadzonych fair play, zmagań. Niech w gazetach na pierwszych stronach zagoszczą wyniki zawodów, a nie wywiady z prezydentem lub premierem prowadzone przez stronniczych i nieobiektywnych pseudodziennikarzy. Niech prezes Urbański skorzysta z okazji i zamieni PiSowską manufakturę w prawdziwą telewizję publiczną. I niech ze wszystkich mediów znikną wykrzywione nienawiścią gęby domorosłych aktorów politycznej sceny. Teraz czas na olimpijską arenę - miejsce uczciwej, sportowej walki i jej bohaterów. Szkoda, że często tak krótkotrwałych w naszej pamięci.
Nie wierzę, że nasi politycy zastosują się do starożytnych zwyczajów i na czas igrzysk przerwą swoje wojny. Może zorganizują sobie własne zawody: rzut błotem, pływanie w bagnie, bieg po kasę czy maraton przedwyborczy? Zwycięzcy poszczególnych konkurencji byliby łatwi do przewidzenia. Ale pocieszmy się - minął Lipiec, minie i Drzewiecki.
A na razie jest sierpień i Olimpiada. Niech spokój będzie z Wami. Olimpijski!