NOWY SEZON
Za parę dni w okrągłym budynku przy ul. Wiejskiej rozpoczną się występy zebranej w wyniku ogólnopolskiego castingu ekipy PO pod dyrekcją Donalda Tuska. Póki co, przypomnijmy popisy niedawnych artystów politycznej areny, zwieńczone spektakularną klapą. Trzymając się smakowitego porównania tego, co działo się w Sejmie do cyrkowego show, przyznać należy, że powodem klęski trupy PiS-u były: kiepski scenariusz, nieudolna reżyseria, nieprzemyślana obsada, fatalna promocja krajowa i zagraniczna. Dziwnie kontrastowało to z dobrym samopoczuciem twórcy widowiska, który miał zawsze rację i dla którego wszystko było „zupełnie oczywiste”.
A przecież zaczynało się nieźle. Już na początku wielkie uznanie zdobył Kazimierz Marcinkiewicz, akrobata na huśtawce władzy. Jego popisy wzbudziły tak wielki entuzjazm, że zazdrosny reżyser, p. Kaczyński, przeciął mu linę zabezpieczającą - Marcinkiewicz spadł i dotkliwie potłuczony wyjechał na kurację do Londynu. Opuszczone przez niego miejsce zajął sprawca wypadku, nie znalazł jednak uznania, być może z powodu warunków fizycznych. Pokazano nam także linoskoczka, p. Religę, który balansując między Platformą a PiS-em, dotarł do fotela ministra zdrowia. Nie wyszło to ani jemu, ani służbie zdrowia, na zdrowie. Okazało się również, że p. Gilowska, reklamowana jako „kobieta-guma”, była giętka tylko w kwestii poglądów, a przydomek zawdzięczała powtarzanemu najczęściej stwierdzeniu: ”budżet nie jest z gumy”. Na zapleczu podjęto walkę o kontynuowanie sypiącego się spektaklu. W tym celu panowie Kaczyński, Giertych i Lepper zawiązali spółkę z bardzo ograniczoną odpowiedzialnością i postanowili zaprezentować się publicznie pod wypożyczoną nazwą „Tercet Egzotyczny” w nawiązaniu do śniadej karnacji jednego z założycieli. Występ zespołu był skandalem – „Jak oni śpiewają!” oburzali się wrażliwi na fałsz widzowie. Wiemy, w jaki sposób zakończyła się kariera tego boys-bandu : w czasie wywijania efektownych hołubców pp.Lepper i Giertych nadepnęli na odcisk wodza i to był ich koniec. Osamotniony na stołku przywódcy p. Kaczyński pchnął na arenę swoją wunderwaffe – specjalistę od tzw. wielkiej iluzji - Zbigniewa Ziobrę. Ten oczywiście potrzebował przyrządów do czarowania na wielką skalę, zbudowano mu zatem CBA. Na początek pokazał dość wyświechtaną sztuczkę - chodziło o znikanie państwowych pieniędzy, znajdowanych następnie u przypadkowego widza. Rzecz się nie udała, może dlatego, że przypadkowym /?/ widzem został urzędujący wicepremier. Z tej kompromitacji p. Ziobro mocno się tłumaczył, wygłaszając odczyt o trudnościach zawodu prestidigitatora, gęsto ilustrowany przeźroczami. Wkrótce niedoświadczony magik powtórzył tę sztuczkę z posłanką Sawicką, lecz okazało się, że to nie zaklęcie ”hokus - pokus” spowodowało przemieszczenie się banknotów, ale pracownik CBA, którego kobieta dopuściła do zbytniej poufałości. ”Czarna magia” została zdemaskowana i wygwizdana. Nie wzbudziły także sympatii występy clownów, mimo iż p. Kaczyński pokazał wielką ich ilość. Żonglujący argumentami p. Kurski używał fałszywych rekwizytów, co zarzucił mu mściwy p. Giertych. Zawiodła tresura psa Saby w wykonaniu bajkopisarza Dorna, a w proteście przeciwko dręczeniu zwierząt i ludzi porzucił konferansjerkę walczący o nazwisko p. Marek Jurek. Ale dozorcy klatek ppp.Macierewicz, Kamiński i Wasserman, sprzątaczki areny, członkowie chóru i orkiestry PiS-owskiej nadal wierzyli szefowi, który zapewniał, że jest dobrze, co miało być „zupełnie oczywiste”. Cóż, kiedy nie było. Widowisko, pompatycznie zatytułowane „Czwarta Rzeczpospolita”, na życzenie publiczności zdjęto z afisza.
Co teraz? Nowa ekipa ma zamiar wystawiać na Wiejskiej poważny repertuar, nie pozbawiony jednak koniunkturalnych akcentów. Podobno pierwszą premierą ma być „Wesele” ze względu na treść symbolizującą współpracę Platformy z PSL-em, tytuł odzwierciedlający radość z wygryzienia poprzedników, oraz możliwość skierowania ostatnich słów sztuki : „Miałeś ,chamie, złoty róg” bezpośrednio do przegranego konkurenta.
Za chwilę pierwszy dzwonek. Może tym razem- nie alarmowy.