A mury runą...

 

                     Ciemną grudniową nocą pan Sławomir, jeden z  autorów wstrząsającego dzieła o SB i Lechu Wałęsie wracał do domu, gdy nagle nad jego głową pojawiła się jasność niebiańska i rozległ się potężny głos : "Synu, zgrzeszyłeś przeciw ósmemu przykazaniu, dałeś bowiem fałszywe świadectwo przeciw bliźniemu swemu! Zaprawdę powiadam ci -Lech Wałęsa nie był agentem!" Wytrwały badacz pism nieświętych spojrzał w górę i odrzekł hardo: "Panie Boże, co Ty tam wiesz! Wałęsa agentem był, bo tak ustaliliśmy w IPN-ie na podstawie dokumentów SB!" Zawstydził się  Pan Bóg wielce i wyłączył swe oświetlenie i nagłośnienie. A pan Sławomir, podążając dalej ku pieleszom swoim, westchnął : ”Iluż to  wrogów ma  prawda, jaką ujawniłem w swej książce!"

              Czy nie ma już takiej siły, która mogłaby spowodować pojawienie się jakichkolwiek wątpliwości w ludziach przekonanych o własnych racjach? W kraju, gdzie każde przemówienie zaczyna się i kończy banałami o solidarności -nastąpił podział społeczeństwa. Jesteśmy za, albo przeciw, albo odwrotnie. Nazywa się to „polaryzacją poglądów” i rzeczywiście –  ta operacja przeprowadzona na obywatelach Rzeczpospolitej udała się nad podziw. Bo też i instrumenty użyte w tym celu były potężne. Prasa  stronnicza i ogłupiająca, telewizja i radio przepełnione  jazgotem politycznych kłótni, hierarchowie Kościoła, którzy głosząc miłość bliźniego równocześnie  osłaniają ojca dyrektora i jego gorące źródła nienawiści, parlament - miejsce wzajemnego obrzucania się pomówieniami i obelgami, internetowe fora zapełnione kłamstwami i  chamstwem – tak wygląda rozdarta politycznie Polska na parę dni przed świętami A.D.2008, oczekująca na przyjście  Nowonarodzonego. Walczące o władzę partie i ich betonowe, pozbawione własnego rozumu elektoraty, bezrefleksyjnie wierzące przywódcom i powtarzające bzdury przez nich wygłaszane – jak to wszystko, bez hipokryzji, pogodzić z nadchodzącym czasem świąt Bożego Narodzenia, czasem wybaczania, nadziei  i radości? Jak wyobrazić sobie np. sejmowy opłatek – czy możliwe są  jeszcze  wzajemne dobre życzenia panów Jarosława Kaczyńskiego i Stefana Niesiołowskiego, ministrów Sikorskiego i Kownackiego, prezydenta Kaczyńskiego i premiera Tuska ?  

         Kiedy skonfliktowane strony uznają za słuszne jedynie swoje poglądy -kończy się możliwość porozumienia, a rozpoczyna  wojna. W naszym kraju trwa  ona w najlepsze, na szczęście jeszcze  na słowa, za to na wielu frontach. Rząd kontra opozycja, młodzi przeciw starym, kobiety kontra mężczyźni, hetero przeciw homo, biskupi przeciw bezdzietnym, kolejarscy związkowcy przeciw pasażerom, ”Gazeta Wyborcza” kontra ”Rzeczpospolita”, Palikot kontra Kaczyńscy,  Doda przeciw Steczkowskiej itd. Totalna bijatyka na potrzeby  medialnych fajerwerków. Kto wygrywa ?  Nikt -wszyscy jesteśmy przegrani. I tak naprawdę -śmieszni.

        Apeluję o świąteczne zawieszenie broni w imię spokoju tzw. „zwykłych Polaków” - takie bowiem miano nadali nam ci, którzy na co dzień mącą i szczują , twierdząc bezczelnie, że czynią to w naszym imieniu. Nie pozwólmy dziennikarskim najemnikom, obłudnym politykom, diabłom w ornaty przebranym, usłużnym fałszerzom historii  zatruwać tych świąt  błotem oszczerstw i jadem nienawiści .  Bo przecież możemy być przez te grudniowe dni „niezwykli” - szczerzy i uprzejmi,  nieobojętni na krzywdy i niesprawiedliwość, pełni wdzięczności dla tych, którzy wiele dla nas zrobili, chętni do pojednania z  wrogami prawdziwymi i wyimaginowanymi, solidarni jak kiedyś – być po prostu inni niż zwykle i oby na dłużej.  Najwyższy już czas zacząć kruszenie skał uprzedzeń, rozwalanie ścian nieporozumień, wysadzanie zabetonowanych okopów głupoty – więc zacznijmy od siebie, a  święta Bożego Narodzenia  niech będą dobrą ku temu okazją. Spróbujemy?