Plama na obrusie
Zadzwonił Szef.
-Masz zlecenie. Siadaj i pisz książkę. Temat - biografia naszego byłego premiera M. To ten sukinsyn, co -pamiętasz? - parę lat temu wylał mnie z posady w ministerstwie! Nienawidzę go jak psa - więc nie krępuj się i pisz tylko taką prawdę, która nas wyzwoli od tego łobuza, marzącego o powrocie do władzy!
- Dziękuję za zaufanie, Szefie - przerwałem mu nieco obcesowo- ale skąd wezmę materiały źródłowe, jakieś dokumenty, dowody - przecież nie mogę wszystkiego wyssać z palca! No i najważniejsze - kto to wyda?
-O wydawcę się nie martw! Firma zapłaci! To co, że państwowa! A dokumenty zaraz ci przyślę. Nie jest tego zbyt wiele, ale przecież nie papiery są ważne, tylko ich interpretacja. Liczę na ciebie, cześć!
Po chwili kurier przywiózł niedużą paczkę. Rozpakowałem. Leżały przede mną pożółkłe szpargały - milicyjny mandat, kopia świadectwa z podstawówki, zdjęcie młodej blondynki, recepta na penicylinę, rachunek z knajpy, rozkład jazdy PKP i kwit z pralni. Na początek wystarczy - pomyślałem- i zabrałem się za twórczość.
"Gdy naród do boju podążał z orężem - zacząłem patetycznie – premier M. , jakże mylnie uznany za ojca naszych sukcesów , prowadził działalność, którą wiele lat otaczała zmowa milczenia. Celem mojego dzieła, bogato ilustrowanego oryginalnymi dokumentami, jest pokazanie tego człowieka we właściwym wymiarze".
W tym miejscu postanowiłem umieścić niewyraźne, archiwalne zdjęcie ściągnięte z portalu "Nasza klasa" i podpisałem: "Przyszły premier. i jego kumple : Dawid A./później Mossad/, Sasza Z./w latach 90-tych KGB/, Arnold B./rezydent STASI/ i Aleksander K./ agent SB/." I dalej: "Takimi ludżmi otaczał się nasz "bohater" - kontynuowałem- już wtedy, w Szkole Podstawowej im.księdza Ściegiennego / tu ksero świadectwa/ kiełkowała w nim myśl o zdradzie narodu. Kiedy dorósł i nawiązał współpracę z aparatem ucisku /patrz mandat za przechodzenie przez jezdnię na czerwonym/ -zajął się donosicielskimi usługami dla kolesi z Mossadu, KGB, STASI i SB. Sowicie wynagradzany organizował bankiety /tu rachunek z knajpy/ i orgie seksualne /blondynka +recepta na penicylinę/, w czasie których wyciągał z biesiadników ważne informacje /ilustracja: rozkład jazdy PKP/, przy okazji wykorzystując nawiązane kontakty do wspinania się po szczeblach kariery."
Kończyły mi się już dokumenty, więc zabrałem sie za prezentację własnych przemyśleń.
"Niewiele mamy informacji dotyczących osoby, która przez wielu uznawana była za symbol przemian. Ale jest zupełnie oczywiste, że ten brak świadczy wymownie o jego agenturalnej działalności, której ślady starano się zatrzeć. Uczyniono to jednak tak niestarannie, że ocaloną przed zniszczeniem część materiałów mogę dziś czytelnikom ujawnić. Koronnym dowodem jest kwit z pralni /fotokopia/. Już sama nazwa wskazuje na powiązania b.premiera ze środowiskiem przestępczym.Dotarłem do ówczesnej właścicielki magla - zeznała ona, że chodziło podobno o wypranie poplamionego czerwonym barszczem obrusa. Dziś trudno ustalić, czy rzeczywiście to był barszcz - czy może krew? Ta druga hipoteza wydaje się bardziej prawdopodobna, bo..."
Pospieszną pisaninę przerwał mi telefon.
-Tu Szef. Piszesz? Szybko? To trochę zwolnij. Nie możemy teraz wydać twojej książki, bo na rynku wydawniczym pojawiła się podobna. Gontarczyk z Cenckiewiczem nas uprzedzili i w dodatku załatwili sobie za darmo gigantyczną promocję! O kim? O Wałęsie! Ale nie martw się, twój trud nie pójdzie na marne. Wystarczy zmienić " byłego premiera." na " byłego prezydenta." i będzie, jak znalazł! Co się odwlecze, nie uciecze! Cześć!
No trudno.Ale pisał będę dalej, bo jestem niezależnym historykiem, tzn. zależnym tylko od Szefa i honorarium.