Zjednoczeni w podziałach

    

    Stara rzymska zasada głosi, że kiedy chcesz rządzić ludźmi, musisz ich skłócić. Pod tym względem nic się nie zmieniło od wieków, przybyło tylko metod, przy pomocy których podzielenie społeczeństwa można zrealizować. Każda kampania wyborcza ten cel stawia na pierwszym miejscu, choć, trzeba przyznać, zamierzenia odwrotne także, z fatalnym na ogół skutkiem próbowano zrealizować. Dość wspomnieć niesławny Front Jedności Narodu -naród, owszem, się zjednoczył, ale przeciwko tym, którzy ów front stworzyli.
    Ostatnie wypadki przyniosły solidarność w okolicznościach tragicznych, a więc niecodziennych. Polacy -ponad podziałami- okazali się podobno zjednoczeni w żałobie. Ta oficjalnie już minęła i zaczęło się ! Dowiadujemy się na przykład, że ci, którzy stali w tłumie przed prezydenckim pałacem - to patrioci, pozostali -nie. Wojna na hasełka, okładanie się inwektywami przez politycznych adwersarzy nabiera rozpędu: dwie największe partie, konkurujące w walce o prezydencki fotel coraz mniej przebierają w środkach. Jak zwykle w takich przypadkach -gromadzą kibiców, tych wiernych i przypadkowych, wciąganych w wiry wyborczych zmagań, relacjonowanych wyjątkowo tendencyjnie przez dziennikarskich sprawozdawców. Podziały dokonują się na oczach tych obserwatorów, którzy usiłując zachować zdrowy rozsądek, pytają: o co się bijecie? Odpowiedź, jaką otrzymują od obu walczących ze sobą stron brzmi dumnie i patetycznie: o Polskę! Z imieniem ojczyzny na ustach ruszają do boju na pięści i noże, na kłamstwa i oszczerstwa, na ślinę i pomyje -wszystko dla dobra kraju! Paranoja? Nie, wyborcza normalność.
    Za plecami politycznych przeciwników trwa mała wojna zawodowych spin-doktorów, zatrudnionych okazjonalnie do wymyślania haseł na ich wojenne sztandary. To oni zacierają ręce z zadowolenia -interes wszak się kręci! Ludzie biorą się za łby, kandydaci odświętnie przebrani w cudze piórka opowiadają bajki do kamer, bo telewizja transmituje to wszystko, dolewając oliwy do ognia, Jest super!
    Tymczasem sprawa jest prosta, choć równocześnie skomplikowana. Wiadomo, ze głową państwa powinien być bezpartyjny arbiter, niezależny materialnie, biegły w dziedzinach, za które ma odpowiadać, znający świat i języki - ale takiego nie ma. Dano nam ponownie do dyspozycji wybór między większym lub mniejszym złem. Nie jestem pewien, które wygra, bo w gorączce przedwyborczej ludzie nie zastanawiają się nad przyszłością, przypominając raczej kiboli po meczach Jagiellonii z Legią. Kto komu dołoży- to problem bieżący, a co z tego wyniknie? Się zobaczy! Zobaczymy, niestety, wszyscy, nie tylko partyjni kibole.
    W tej sytuacji bardziej sensownym w roli prezydenta wydaje mi się Bronisław Komorowski, jeśli tylko desygnująca go na to stanowisko Platforma zechce spełnić swe obietnice, którymi oczarowała ongiś wyborców -jednomandatowe okręgi, podatek liniowy, więcej uprawnień dla samorządów itp. Jego konkurent, Jarosław Kaczyński, poza podtrzymywaną przez media atmosferą współczucia i taktyczną zmianą wizerunku, kojarzy mi się z poronioną koncepcją IV Rzeczpospolitej i wieloma nieprawościami chwilowych rządów obu braci. Także z wyniszczającą wojną na górze - nie wyobrażam sobie jego harmonijnej współpracy z rządem premiera Tuska: już teraz, w trakcie kampanii, obóz zwolenników prezesa PiS-u pokazuje, jak mogłaby ona wyglądać. Zgroza!
    Społeczeństwo wkrótce postanowi, kto będzie prezydentem Polski, ale z tej kampanii wyjdzie jeszcze bardziej podzielone i skłócone. Wybory nie sprzyjają bowiem racjonalnym poglądom, a spokojnej ich wymianie nie służą okoliczności, w jakich się ten polsko-polski dyskurs odbywa. Dlatego prezydent, kto by nim nie był, znowu pewnie nie będzie "prezydentem wszystkich Polaków". Ten stan rzeczy zaczyna być naszą narodową specjalnością. My potrafimy się bowiem jednoczyć tylko w obliczu nieszczęść, od których prosimy -"zachowaj nas, Panie". Ale patrząc na rozedrgany emocjami naród myślę czasem, że i Bóg może stracić cierpliwość.
 

                                                                         

a.kopff@wp.pl

czytaj także www.1944kopff.bloog.pl