Rzecznik Praw Ludzkich

 

     Żyją wśród nas, a właściwie - obok. Przechodzimy szybciej, odwracamy wzrok mijając ich na ulicy. Boimy się, kiedy podchodzą i proszą o parę groszy lub papierosa, bo a nuż rzucą się na nas z pięściami. Śmierdzą brudną odzieżą i wódczanym oddechem, straszą zarośniętymi gębami. Są  otwartą raną na zdrowym/?/ ciele coraz bardziej sytego społeczeństwa. Odrzuceni, bezdomni i - niechciani. Pariasi Rzeczpospolitej - nasi rodacy.

    Nie oczekujcie ode mnie głębokiej analizy, skąd się biorą. Że alkoholizm, że tragedie rodzinne, że splot nieszczęśliwych zdarzeń, że upośledzenie lub kontestacja. Po prostu są i co smutne, lecz prawdziwe -zawsze będą. Nazywanie ich marginesem społecznym, to urzędowy eufemizm. Określenie tłumaczące bezradność wobec tego zjawiska.

    Bo próby przeciwdziałania, szlachetne w zamiarze, są na ogół mało skuteczne. I to nie tylko z powodu powszechnej niechęci, a nawet pogardy do tych życiowych "nieudaczników", lecz głównie dlatego, że prawa Rzeczpospolitej przewidują kategorię "obywatel", a nie -"człowiek". "Obywatel" pracuje, zarabia, płaci podatki, ma mieszkanie, kochającą żonę, dobrze wychowuje dzieci - no, po prostu jednostka wzorcowa i z takich ma się składać nasze społeczeństwo. A ci „z marginesu” nie mieszczą się w tych kryteriach. Co z nimi zrobić? Z bezdomnymi, którzy z braku stałego miejsca zamieszkania nie mogą dostać pracy, a nawet głosować, z głodnymi, którzy żywią się resztkami ze śmietników, a znalezione tam "skarby" zamieniają na alkohol? Żyjący w dostatku "obywatele" znaleźli sposób -należy tych nędzarzy -wyeliminować! No nie, eutanazja nie wchodzi w rachubę, ale przecież od czego są przepisy! "Człowieka" będącego na dnie egzystencji nie będzie się leczyć, bo po pierwsze -nieubezpieczony, po drugie -nie ma pieniędzy ani na wizytę u doktora, ani na lekarstwa, po trzecie- i to dotyczy wielu chorych i zwłaszcza starych - jak mu się jakimś cudem  uda dopchać do gabinetu, usłyszy, że np. na ratujący życie zabieg ma się zgłosić za rok, to znaczy wtedy, gdy będzie już po nim.

    Nie wszyscy, na szczęście, wykazują się taką znieczulicą, jak ci, którzy w internecie komentowali wyrok krakowskiego sądu w sprawie pani Ilony Rosiek - Koniecznej, lekarki wypisującej bezpłatne recepty bezdomnym. "Okradła nas, złodziejka" -to chrześcijański głos obywateli, którzy w wigilię wystawią" nakrycie dla wędrowca" i modlić się będą o to, by jakiś ubogi nie zapukał do drzwi. A wyrok sądu przynosi mu chlubę -uniewinnienie pani Ilony, która przyznała się do łamania prawa, bo chciała leczyć bezdomnych, świadczy o tym, że nawet w  bezdusznym aparacie sprawiedliwości nie zanikły jeszcze ludzkie odruchy. Brawo dla pani sędzi! Uzasadnienie wyroku jest druzgocącą krytyką systemu ochrony zdrowia w Polsce , który stawia przed lekarzem dylemat- co ważniejsze: człowiek czy prawo. Dobrze, że są jeszcze u nas tacy ludzie, jak pani Rosiek-Konieczna i o dziwo, sędzia – pani Małgorzata Bartuzi, którzy mają właściwą hierarchię wartości.

    Niedobrze, że głosu w tej sprawie nie zabrał dr Kochanowski, Rzecznik Praw Obywatelskich. Przecież bezdomni, ubodzy, panie rzeczniku -to też obywatele! Mają zagwarantowane Konstytucją prawa i pański urząd powinien  zajmować się ich sytuacją  równie energicznie, jak uczestnictwem w rozpętywaniu kampanii strachu przed epidemią grypy na zlecenie  swego politycznego  zaplecza i pod dyktando chciwych pigularzy. Tym dziś pokrzywdzonym przez los ludziom trzeba dać nadzieję na lepsze jutro, tak potrzebną wraz z nadejściem pory chłodów zimowych i  ery zlodowacenia serc rodaków.

    Na razie tę nadzieję daje im pani Ilona. Ze swego mieszkania uczyniła przepełnione przytulisko i  leczy tam bezinteresownie chorych bezdomnych, nie pasujących  do pożądanego wizerunku naszej ukochanej ojczyzny. Przekonana o potrzebie niesienia im pomocy, czyni dobro, nie oglądając się przy tym na prawo. Za to posadzono ją na ławie oskarżonych.

    W Krakowie nazwano tę niezwykłą, jak na dzisiejsze czasy osobę -”Janosikową”. A ja proponuję przybić na drzwiach jej mieszkania tabliczkę :”Rzecznik Praw Ludzkich”. Nie dość, że taka instytucja bardzo się przyda, to od razu będzie miała, w odróżnieniu od podobnej – odpowiedniego szefa : dobrego, porządnego i odważnego człowieka.

                                                                         

a.kopff@wp.pl

czytaj także www.1944kopff.bloog.pl