Małe oszustwa

 

            Dostałem SMS-a. "Twój numer telefonu dał Ci prezent - wygrał 9000 losów w loterii Plusa. Jeszcze dziś zamień je na 300 000 zł w gotówce. Wyślij sms BIORE na 7410/4.88 zł z Vat/.

            Skonsultowałem się z żoną.

- Nie bądź głupi, nie dzwoń- zaśmiała się -jak wyślesz, przyślą ci zawiadomienie o jeszcze większej wygranej i tak będą dzwonić codziennie, aż wreszcie zmądrzejesz!

- A skąd ty to wiesz- zapytałem, a ona nie odpowiedziała, tylko mocno się zaczerwieniła.

            SMS-a nie wysłałem, zasiadłem przed telewizorem i zobaczyłem panienkę, która zachęcała do odgadnięcia czteroliterowego wyrazu -druga litera "o", czwarta "a". Telefon stacjonarny lub komórkowy, poniżej nieczytelnym druczkiem koszt połączenia. -O, wiem! np. "soda" -i wybrałem podany numer. Głos w słuchawce poinformował mnie, że byłem o krok od wygranej i abym spróbował ponownie. Spróbowałem parę razy i za każdym razem byłem coraz bliżej szczęścia! Niestety, weszła  żona i wysłała mnie do pobliskiego sklepu po zakupy.

          Tam przez chwilę połaziłem między półkami, na których widniały napisy "Promocja" z podaną obniżoną ceną towaru. Skusiłem się i coś tam wsadziłem do koszyka.  Po powrocie do domu sprawdziłem paragon - cena na owo "coś" była jak przed obniżką! Wróciłem do sklepu, a miła pani wytłumaczyła mi, że cena była obniżona sezonowo i ten czas już minął. -A skąd miałem to wiedzieć?- zapytałem nieuprzejmie. -Trzeba było zapytać- odparła grzecznie. -A skąd miałem wiedzieć , że trzeba zapytać?- zdenerwowałem się. Pani spojrzała na mnie z politowaniem i odrzekła wyniośle -Teraz już pan będzie wiedział -i poszła sobie.

           Już wiem, że jestem człowiekiem łatwowiernym, czyli takim, którego można nabrać i oskubać. Słabe pocieszenie, że nie jestem sam w grupie zrobionych w konia. Dostałem list od pani Krystyny F. z Mokotowa, która chciała sobie osłodzić życie czekoladą i z półki ozdobionej ceną 2.49 zł zdjęła jedną tabliczkę. Mocno się zdziwiła, kiedy na kasowym wydruku zobaczyła , ile zapłaciła: 4.54! Zamiast przeprosin usłyszała, że w sklepie są czytniki i że klient może sobie sam sprawdzić, ile co kosztuje. Ale dlaczego czekolada leżała na półce z inną ceną, tego jej nie wyjaśniono. Pani Krystyno! Witam w klubie!

        W naszym pięknym kraju społeczeństwo podzieliło się na dwie grupy – naciągaczy i oszukanych. Ci pierwsi są bezkarni, ci drudzy – bezradni. I nie ma znaczenia, że istnieje zjawisko płynnego przechodzenia z jednej grupy do drugiej – telefonistka wysyłająca sms-owe pułapki swe wynagrodzenie zależne od ilości nabranych jeleni wydać może w sklepie, gdzie natną ją na „promocji”. A pani kasjerka z kolei zapłaci podatek od swojej pensji  -tu zwrot spodziewanej nadpłaty nastąpi dopiero po wypełnieniu PIT-u - w połowie przyszłego roku. Przez ten czas będzie przymusowym pożyczkodawcą dla Skarbu Państwa, jak większość z nas.

       Bo ponad tymi drobnymi naciągaczami stoi i z prawa do skubania obywateli korzysta - machina państwowa. Kosztowna, rozpasana bezkarnością i brakiem skutecznej obywatelskiej kontroli. Te oszustwa przy kasach marketów to tylko mały objaw totalnego zepsucia państwa. W skali kraju są znacznie większe.  Bo co powiedzieć o ZUS-ie i emeryturach? A o systemie opieki zdrowotnej? O ubezpieczeniach? A o podatkach, z których ogromne środki idą np. na budowanie ekstra-stadionów dla niby-piłkarzy i zakup samochodów marki Porsche dla agentów CBA, a równocześnie brakuje pieniędzy na lekarstwa dla ciężko chorych dzieci czy choćby na mieszkania dla repatriantów ze Wschodu, o których kolejne rządy zapominają, a dbają tylko ci, którym wstyd, że ojczyzna o tych pozostawionych tam rodakach nie pamięta. To oni napisali do mnie w tej sprawie, prosząc o poparcie  „Inicjatywy Obywatelskiej -Przystań Polonia”. Wszelako lepszym od mojego adresem byliby np. decydenci z banków finansujących idiotyczny program TVP „Kocham cię, Polsko”. Gdyby przeznaczyli tę kwotę na wspieranie „Inicjatywy”- można by uwierzyć, że rzeczywiście kochają Polskę.

         List pani Krystyny kończy konkluzja o utracie zaufania klientów do sklepu, mój felieton – o utracie zaufania obywateli do państwa. Wątpię, czy  zmienią ten stan rzeczy słowa polityków o potrzebie przywrócenia wiary w ich dobre chęci, bo nie słów od nich wymagamy, lecz czynów.

        Czego możemy się zatem spodziewać? SMS-a! Już wkrótce na ekraniku naszej komórki przeczytamy : wyślij sms-a na numer xxx z wyrazami poparcia dla kandydata, lista nr.5 pozycja na liście 3 /cena 4.88 z Vat/. Tylko od nas zależy, czy mimo tak wielu doświadczeń, znowu damy się nabrać.

       A cena łatwowierności jest coraz wyższa, choć bez Vat-u.

 

a.kopff@wp.pl

czytaj także:  www.1944kopff.bloog.pl