Krucjata
Sezon wakacyjny to okres rozmaitych imprez organizowanych ku uciesze gawiedzi. Jak Polska długa i szeroka trwają festiwale, festyny, jarmarki , rozbrzmiewają piosenki retro i awangardowe dźwięki nawiedzonych amatorów, wygłupiają się kabareciarze, zmagają się rozmaite rycerskie bractwa, inscenizując w pięć osób bitwę pod Grunwaldem , a wszystko to przy akompaniamencie wybuchów petard i sztucznych ogni, dzięki czemu pirotechnicy prowadzą w rankingu najlepiej zarabiających w czasie wakacji. Dla tych, którzy pozostali w domach, media przygotowały podobne atrakcje. Telewizja publiczna proponuje turniej prezesów -niestety, nie da się zastosować przymiotnika "rycerski", gdyż są to raczej zmagania pachołków, którym nie towarzyszą żadne efekty -nawet wybuchy śmiechu, bo widowisko jest nudne jak zresztą cały program TVP. Publiczne radio z kolei zachęca do słuchania informacją, że popularna audycja otrzymała nobilitację -w tym roku jej pełna nazwa brzmi: "Szlacheckie lato z radiem". Wysłuchałem i tylko dlatego cieszę się, że już we wrześniu przyjdzie jesień.
Czekają nas dalsze atrakcje, znacznie większego kalibru. Na placu Bankowym zaplanowano zbiorowe modły pod hasłem "Koronka do miłosierdzia". Chodzi o odnowienie idei krucjat -tym razem w obronie czci Matki Boskiej, a przeciw Madonnie, która w dniu wniebowzięcia ma napaść na Warszawę na czele hordy wyjących degeneratów. Jest tylko problem ze strojem organizacyjnym obrońców, gdyż białe płaszcze z czarnymi krzyżami źle się kojarzą. Na razie w ramach miłosierdzia polscy krzyżacy zgrupowani w stowarzyszeniu "Pro Polonia" pod dowództwem niejakiego Mariana Brudzyńskiego z LPR-u walczą o ekskomunikę dla Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jak na wakacyjną rozrywkę, wreszcie wymyślono coś śmiesznego, zwłaszcza że i prezydent Wałęsa też zabrał głos w tej sprawie w swoim zwykłym stylu, którym bawi nas od lat.
Tymczasem rozrywka wakacyjna to poważna sprawa i nie można ludzi zbywać byle czym. Taka wiadomość, że poseł Graś, rzecznik Platformy, jest cieciem pilnującym domu niemieckiego przedsiębiorcy /jak głosi oświadczenie posła Brudzińskiego/, budzi tylko wzruszenie ramion. O tym, że p. Olechowski nie będzie członkiem Platformy wiedzieliśmy już w momencie, kiedy nim zostawał. Słowem -politycy przestali w nas wzniecać nawet uśmiech politowania i sytuacja w dziedzinie wakacyjnych wesołości stała się jasna -na centralne rozśmieszanie liczyć nie możemy. W tej sytuacji dostarczeniem porządnej rozrywki na serio zajęły się samorządy. Odwiedziłem w tych dniach maleńkie miasteczko Złotów, pięknie położone nad czystymi jeziorami, gdzie wysiłkiem miejscowych władz i sponsorów urządzono mieszkańcom prawdziwą zabawową ucztę. Trwała trzy dni, a o programie mogę tylko powiedzieć, że gdyby go w całości przedrukować, „Południe” stałoby się grubsze od „Wyborczej”. I to wszystko bez wyżebranych dotacji, bez nadętych oficjeli i polityków, za to z uśmiechem i życzliwością dla gości, zwłaszcza tych ze stolicy, którzy przecierali oczy ze zdumienia, że to też jest Polska! Dla nas rozrywką są manifestacje połączone z paleniem opon, pochody kochających inaczej, ruch na ulicach wstrzymywany przez rządowe i prezydenckie kolumny i zapowiadane msze pod Ratuszem. Jest więc czego zazdrościć mieszkańcom Złotowa i chciałoby się, by „ich Polska” zagościła kiedyś w Warszawie! Żałowałem, że tej niebywałej jak na małe miasto ilości świetnych imprez nie pokazała np. telewizyjna trójka, zwana ongiś regionalną. Ale bez względu na zmiany, jakie mogą nastąpić na Woronicza, twierdzę, że na promocję podobnych wydarzeń w publicznej telewizji nie ma co liczyć. Choć potencjalny nowy-stary prezes p. Siwek, który weekend spędził w Olsztynie na festiwalu piosenki poetyckiej stanowczo stwierdził, że da zielone światło na antenę inicjatywom lokalnym, to wartość tego oświadczenia psuje jednak świadomość, że ten pan zarządzał już raz TVP3 i zapchał jej program starannie wyselekcjonowanymi wiadomościami oraz wystąpieniami przedstawicieli ulubionej partii. Mieszkańcy Złotowa faktem braku ogólnopolskiego nagłośnienia swych poczynań wcale się nie przejmują. Mamy własną telewizję!- chwalą się, wskazując na trzyosobową ekipę TV Asta , kablówki dostarczającej światłowodami swój program do 11 miast i miasteczek regionu. Sprawnie, profesjonalnie, kompetentnie i jak trzeba -na żywo! Może trzeba wysłać kandydatów na prezesów TVP na praktykę do Złotowa, aby dowiedzieli się, co to jest telewizja publiczna i wpisać ten przymus do ustawy medialnej? W ten sposób kolejny niewypał sporządzony przez sejmowych mędrców nabrałby odrobinę sensu.
Wróciłem pełen wrażeń, jadąc drogami, których remonty i modernizacje skończą się zapewne w czasie, kiedy mój wnuk będzie pobierał emeryturę. Ale byłbym niesprawiedliwy, gdybym nie zauważył zmian – polepszyło się oznakowanie. Nie przybyło wprawdzie sensownych drogowskazów, ale tablic anonsujących radary jest zatrzęsienie. Dlatego jechałem powoli, co miało ten skutek, że zobaczyłem, w jak pięknym kraju żyjemy! To przekonanie towarzyszyło mi aż do granic stolicy. Ludzie! Nie chodźcie na krucjaty - jedźcie do Złotowa!
a.kopff@wp.pl
www.1944kopff.bloog.pl