Po co była ta rewolucja!

 

             W dwustudwudziestą rocznicę francuskiej rewolucji, która wstrząsnęła ówczesną Francją i Europą, warto uzmysłowić sobie, że jej hasła wypisane na  sztandarach właściwie nie  przeszły próby czasu. Wolność, równość, braterstwo - szlachetnie brzmiące postulaty przez ponad dwa wieki dopisywano do konstytucji, orędzi, deklaracji, lecz realizacja ich w praktyce przyniosła na ogół  mizerny skutek.

          We współczesnej Polsce także usiłujemy  wykorzystać te piękne słowa i próbujemy zawarte w nich marzenia przekuwać w rzeczywistość. W tym dziele niewątpliwie największy sukces odnosi „braterstwo”, ale tylko w znaczeniu dosłownym. Przykłady z dziedziny muzyki   - zespół Bracia czy Golec Uorkiestra- świadczą dobitnie, że  braterstwo może dać niezwykłą harmonię,  z harmonią pieniędzy włącznie. W sztuce aktorskiej znamienny jest  przypadek b-ci Mroczek. W pojedynkę to mało zdolni amatorzy, którzy dzięki braterstwu zostali gwiazdami seriali i różnych widowisk! No i najbardziej spektakularne korzyści płynące z braterstwa : prezydentem i premierem przez krótki,dzięki Bogu,  czas byli  bliźniacy - pp.Kaczyńscy.  Podobnego sukcesu ludzie dotąd nie widzieli, ale wątpię , czy chcieliby raz jeszcze zobaczyć.

            Zdecydowanie gorzej wiedzie się w naszym kraju „wolności”.  Chytrze podciągnięto francuskie znaczenie tego słowa pod „niepodległość ojczyzny”  i odtrąbiono pelny sukces! Tymczasem chodziło o „wolność jednostki”, która  ograniczana jest co chwilę. Dowody osobiste, przepisy meldunkowe, pesele, NIP-y, PIT-y, a wkrótce odciski palców; zakazy, nakazy, służby tajne i jawne, kamery na ulicach – nie pozostawiają obywatelom cienia swobody. No, może poza prawem do śmierci bez zgody władz, ale i tu są wyjątki, dotyczące np. zamieszanych w sprawę Olewnika, czy  kierowców zatrzymywanych do kontroli/?/ za pomocą pistoletów maszynowych.

       A „równość”? Od początku towarzyszyły  temu pojęciu nieporozumienia! Bo o jakąż to równość  chodzi? Wobec prawa? Nawet gorący zwolennik owej równości, książę orleański zwany w czasie francuskiej rewolucji „Philippe Egalite” został ścięty po paruminutowej parodii procesu. U nas komentatorzy wyroków sądowych od dawna wiedzą, że wobec prawa ludzie są równi , ale są i równiejsi.  Zresztą  wszelkie usiłowania zrównania ludzi w jakiejkolwiek dziedzinie kończą się klapą, zawsze towarzyszącą  zamiarom wprowadzenia w życie abstrakcji i utopii.

    Niemniej próby trwają, a ostatnio przybrały formę walki o „parytet”. W ramach dyskusji o równym statusie kobiet i mężczyzn zaproponowano, aby mandaty poselskie podzielić po połowie między mężczyzn i kobiety. To się może nie udać, jeśli wyborcy obu płci będą głosować dowolnie- do tej pory bowiem większość kobiet wybierała mężczyzn, czemu się specjalnie nie dziwię. Pozostaje wprowadzić zasadę : dwie listy- damska i męska. Na mężczyzn głosują kobiety, na kobiety -mężczyźni. Tak wybrany parlament będzie nadal kiepski merytorycznie, do czego jesteśmy już przyzwyczajeni, ale przynajmniej w ławach zasiądą piękne panie i przystojni panowie. Miło będzie popatrzeć na takie zgromadzenie, gdzie nie będzie premiowana umiejętność plecenia bzdur przez zakompleksionych frustratów i bazarowe przekupki, lecz  aparycja przedstawicieli narodu. Parytetowy eksperyment powinien być wypróbowany jak najszerzej, gdyż nierówności  dzielą ludzi także na biednych i bogatych, wysokich i niskich, zdrowych i chorych, czy wreszcie mądrych i głupich, a przecież mogą na zawsze zniknąć za sprawą ustalenia procentowego udziału  podobnych grup w dostępie do politycznych konfitur.  Warto zatem doprowadzić do pokojowych, kompromisowych  rozwiązań potencjalnych konfliktów i to możliwie jak  najszybciej, aby nie doszło do kolejnych rewolucji, po których zostaną  cmentarze pełne ofiar  i wypisane na sztandarach hasła -być może równie piękne, jak te z czasów francuskiej rewolucji i prawdopodobnie równie niedorzeczne, bo nie do zrealizowania.

   A najlepiej nie brać świata na serio, ponieważ, jak widać - i tak się nie da.

 

 

                                                                                                    a.kopff@wp.pl

                                                                   Czytaj  także:    www.1944kopff.bloog.pl