Parlamentarny słownik frazeologiczny
Niniejsze wypracowanie dedykuję wszystkim, którzy wsłuchując się w treść wystąpień polityków w Sejmie, nie rozumieją, o co naprawdę im chodzi. Od dawna bowiem każda taka perora zawiera sformułowania pełne ukrytych znaczeń i niewtajemniczeni mogą je przyjmować wprost. A więc:
Jeśli słyszymy mówca miał na myśli
Młody, ambitny - siebie
Dziękuję za okazane zaufanie -że też ludzie są aż tak naiwni
Interes narodowy - swoją pensję i diety
Gratuluję przeciwnikom - żeby ich szlag trafił
Moim zdaniem - instrukcje szefa partii
Poprawka mniejszości - óstawa pisze się przez "u"
Polityka prorodzinna - pracę dla córki w ministerstwie
Sprawy zagraniczne - wakacje w Egipcie
Koło poselskie - 3-osobowa reprezentacja całego narodu
Będę wspierał prezesa - odejdź wreszcie,stary dziadu!
Immunitet - wszystko mi wolno!
Mam niezbite dowody - artykuły z gazet
Bóg, honor, ojczyzna - nic
To oczywiście tylko kilka wybranych prostych przykładów. Są jednak frazy bardziej skomplikowane np.”rząd nic nie robi” - oznacza zazdrość, że to oni, a nie my czerpiemy korzyści z lenistwa. Stwierdzenie, że: „do parlamentu europejskiego wysłaliśmy najlepszych kandydatów” to wyraz radości partyjnych przywódców z powodu pozbycia się potencjalnych rywali.
Drugie dno, czasem trudne do rozszyfrowania, tkwi nie tylko w wypowiedziach, ale wręcz w samych nazwach politycznych ugrupowań. Gdyby ojciec Rydzyk założył partię i nazwał ją „Skromność i Ubóstwo” - brzmiałoby to równie zabawnie jak „Prawo i Sprawiedliwość” b-ci Kaczyńskich. Sojusz Lewicy Demokratycznej na pozór nie budzi skojarzeń, a jednak? „Sojusz” to nic innego jak porozumienie czyli sitwa , a nawet zmowa – kto wie, czy nie przestępcza! W Sejmie niejednokrotnie wysuwano taką sugestię. Co do PSL-u , to wyraz „stronnictwo” tłumaczy, że chodzi o partykularne interesy, w obronie których partia ta zawrzeć może pakt nawet z wczorajszym wrogiem. Dziś, uczepiona Platformy, walczy o zachowanie pochodzących z odległej epoki przywilejów dla swego elektoratu – z KRUS-em na czele.
A Platforma? Większość akceptuje jej rządy, ale co chwilę pojawiają się wątpliwości, ostatnio wzmożone dzięki kampanii wyborczej. Nazwa pochodzi z niemieckiego /die Plattform/, przewodniczący też nosi niezbyt polskie nazwisko, a i przodków ma niepewnych narodowościowo . Czy zatem pytanie Jarosława Kaczyńskiego:„czy Platforma jest polską partią?” wypływało z troski o kraj, czy tylko z przemożnej chęci dokopania politycznemu przeciwnikowi? Jakież wdzięczne pole do domysłów, aluzji i dywagacji!
W dyskusjach, oświadczeniach, orędziach ustawicznie mnożą się sformułowania dwuznaczne, trudne do rozwikłania przez nieuświadomionych wyborców. Dlatego warto sprawdzać w materiałach źródłowych. Jeśli nasz ulubiony mówca, p. Jarosław, posyła swego protegowanego Zbigniewa Ziobrę na naukę języka, przyznajemy mu rację, gdyż po zdobyciu tej umiejętności przyszły europoseł będzie mógł służyć prezesowi jako tłumacz Natomiast jeśli oświadcza, że należy do ludzi z kręgu AK, to wiemy, że nie chodzi o Armię Krajową, czy o Afrika Korps, bo data jego urodzenia wyklucza czynny udział w obu ugrupowaniach – otwiera więc pole do domysłów. Nieskromnie mogę domniemywać, że być może prezes miał na myśli krąg czytelników moich felietonów – noszę bowiem takie same inicjały.
Trud, jaki podjąłem dla wyjaśniania prawdziwego znaczenia wypowiedzi polityków komplikują posłowie nieużywający pokrętnej mowy, zwanej językiem parlamentarnym. Jest na to rada - potrzebny będzie słownik odwrotny. Przy jego pomocy wypowiedź posła Palikota :”Pan prezydent jest chamem”- przetłumaczymy wtedy: „Głowie państwa, mimo pewnych zastrzeżeń, należy się zawsze szacunek”. Rzucane przez marszałka Niesiołowskiego pod adresem kolegów z opozycji uwagi: „kretyn” lub „idiota” zastąpimy zwrotami : „szczerze zasmucony stanem zdrowia” lub „jestem głęboko przekonany, że poglądy pana posła są odzwierciedleniem traumatycznych przeżyć z nieodległego dzieciństwa”. Jak to pięknie brzmi, nieprawdaż?
Umiejętność zastosowania parlamentarnej nowomowy przyda się nie tylko wtedy, gdy ktoś skusi się na ten rodzaj kariery, ale także na co dzień. Prośba o podwyżkę ma szansę powodzenia, gdy zostanie przykładowo skonstruowana w taki sposób:
Pan Redaktor Naczelny/Dyrektor, Prezes, Premier -niepotrzebne skreślić/
Mam nadzieję, że zostały dostrzeżone i przychylnie przyjęte moje dokonania, które przyniosły dalszy rozwój gazety /firmy, spółki, kraju – niepotrzebne skreślić/. Jako człowiek sprawiedliwy i działający zgodnie z prawem na pewno przyzna mi Pan gratyfikację w wysokości..... /potrzebną sumę wpisać/ będącą wyrazem uznania dla moich skromnych zasług. Z należnym Panu szacunkiem ...../podpis/.
Pisząc podobny tekst myślimy o szefie to, co głośno możemy ujawnić w przypadku odrzucenia naszej prośby -najlepiej przy składaniu wypowiedzenia. Ale tu nie mogę podsunąć słów właściwych -nie nadają się do druku.
Drodzy Czytelnicy! „Wszystkiego najlepszego!” Przetłumaczcie to sobie.
a.kopff@wp.pl
www.1944kopff.bloog.pl