Gdzie są chłopcy z tamtych lat
Popatrzcie ludzie, jak ten czas leci! Dwadzieścia lat temu, szliśmy do urn wyborczych, aby wykorzystać szansę na zmianę naszego losu. Nie wierzyliśmy, mówiąc szczerze w powodzenie - bo wtedy tak naprawdę nie wierzyliśmy w nic -chcieliśmy tylko przetrwać. Tymczasem -udało się! Bez spektakularnych wydarzeń -strzelaniny, czołgów, powstań , rewolucji - powoli, bez właściwego naszemu narodowi rozgorączkowania, bezmyślnej bohaterszczyzny, za to z niezwykłą rozwagą doprowadziliśmy do tego, że dziś żyjemy w innym państwie, a nawet w innym świecie. Warto zatem przeprowadzić bilans - co nam się opłaciło,a co straciliśmy.
Krótki zryw narodowej jednomyślności, tak rzadki w naszych dziejach, przyniósł nam zmiany nie tylko ustrojowe, ale także w sferze ludzkich zachowań. O ile rozstania się z blokiem państw socjalistycznych pod przywództwem Moskwy chyba nikt nie żałuje, a wejście do wspólnoty europejskiej mogą oprotestowywać wyłącznie idioci, to przecież w dziedzinie obyczajów zmiany nie są już tak jednoznacznie pozytywne. Kapitalizm przyniósł nam popyt na dobra doczesne, ale także niestabilność zatrudnienia, wolność słowa, ale także przyzwolenie na publikację oszczerstw i kalumni, możliwość dorabiania się majątków, ale także obojętność na biedę. Co najgorsze -pozbawił nas autorytetów, zastępując ich kukłami lansowanymi przez środki przekazu.
Ci, którzy przez lata wskazywali nam swą działalnością drogę do zmian, opluci, zdeptani, osaczeni przez politycznych wrogów znikają z politycznej sceny, na którą hurmem wdarli się halabardnicy. Bo przecież Wałęsa to agent, Michnik -Żyd i zdrajca, a Kuroń, Geremek to wrogowie i dobrze, że umarli. Oni się narodowi, "wdzięcznemu " za ostatnie dwadzieścia lat nie należą. Jeszcze trochę , a dowiemy się, że Jan Paweł II też nie zasługuje na beatyfikację. Dziś polskim sumieniem zawładnęli spryciarze, którzy niszcząc tych, dzięki którym doszli do władzy , sami chcą być autorytetami w każdej dziedzinie. Jedyny skutkiem jest, odwrotnie do wydarzeń sprzed dwudziestu lat - rozbicie i skłócenie społeczeństwa. Obchody rocznicy są tego wymownym przykładem. Podziały pod hasłem "Solidarności" -tego w najśmielszych snach nie przewidział nawet generał Kiszczak.
Może dlatego warto przypomnieć w rocznicę pamiętnych wyborów bohaterów tamtych dni -Wałęsę, Mazowieckiego, Kuronia, Michnika, Frasyniuka, Bujaka,
Wujca, Geremka, Stelmachowskiego, Janasa, Krzyżanowską, Lityńskiego, Onyszkiewicza i wielu innych. Wspominać atmosferę tamtych dni, kiedy wszyscy pragnący zmian byli razem, bez względu na to, skąd przyszli. Ważne było -po co! Dzięki tej wspólnocie udała się rzecz niemożliwa -runął w Polsce komunizm – co nieco na wyrost ogłosiła wtedy Joanna Szczepkowska. A chwile potem -w całej wschodniej, zniewolonej Europie.
Po dwudziestu latach od tej daty jesteśmy społeczeństwem zatomizowanym., niewrażliwym na krzywdy, cieszącym się z cudzych nieszczęść, wypatrującym afer i skandali, niechętnym sąsiadom, niezdolnym do altruizmu, zapatrzonym w czubek własnego nosa. Czy to tylko uboczny skutek tamtych wyborów, czy trwała nieumiejętność korzystania z wielkiej szansy, jaką Opatrzność rzadko kiedy daje Polakom? Czy te wady to nasza specjalność czy też towar importowany?
Rozejrzyjmy wokół siebie i zastanówmy się, jaki jest nasz udział w kształtowaniu otaczającej nas rzeczywistości. Dzisiaj - możemy nie głosować, możemy być w opozycji, możemy rozpamiętywać w nieskończoność rozlane mleko przeszłości, możemy głosić dowolne bzdury, możemy z kraju wyjechać, możemy nie pracować – a wszystko to możemy dzięki tamtym dniom. Więc warto zapytać samych siebie, co zrobiliśmy, aby nie dać się ponosić wzbierającej fali populizmu i głupoty, jak ocalić w sobie ludzkie odruchy i dlaczego ta rocznica nie jest tak radosna, jak być mogła.
Zróbmy ten rocznicowy rachunek sumienia, a potem - możemy się bawić. Na własny koszt.
a.kopff@wp.pl