Żyd czai się wszędzie!

 

          Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Sprawdzę obecność. Berger, Deiches, Ciepiela, Deszkiewicz, Einhorn, Hollaender, Hyjek, Kawa, Kleinhaus, Kleinmann, Kuźniar, Morcińska, Malec, Schlager, Singer, Woźniak ...wszystkie są? Dobrze. Tematem dzisiejszej lekcji religii będzie...

        Nie wymyśliłem tych nazwisk. Takie lekcje odbywały się przed wojną w prywatnym żeńskim gimnazjum w Rzeszowie, do którego uczęszczała moja matka,śp. Genowefa Malec. Z pożółkłego tableau patrzą na mnie nauczyciele -dyrektor Franciszek Siudy, ksiądz Chmielnikowski i absolwentki -  młode, piękne dziewczyny. Wiele  z nich ma semickie rysy i nazwiska - za dwa lata pognane na kolejową  rampę  pojadą w swą ostatnią podróż -do Oświęcimia. Ale na fotografii z 1938 roku są razem, nierozdzielone barierami rasowymi  i ...z księdzem! A działo się to w czasach, kiedy  wzbierał realny, dotykający konkretnych osób antysemityzm, podsycany przez "Rycerza Niepokalanej" -pisma redagowanego przez ojca Kolbego, który nie przypuszczał, ze zginie w tym samym obozie co miliony Żydów. Można było przed wojną w ówczesnym maleńkim Rzeszowie współżyć w zgodzie, a często i  przyjaźni, mimo iż żaden z papieży nie stawał wtedy przed Ścianą Płaczu, by wzywać do wzajemnej tolerancji. Po wojnie - już nie.

     Ludzie z tamtej, przedwojennej Rzeczpospolitej, dawno od nas odeszli, ale  nie o takich zdarzeniach, jak przywołane pamiątkowym zdjęciem, dziś pamiętamy. Za to pozostał latami wpajany i utrwalany stereotyp Żyda : Judasza gotowego dla pieniędzy zrobić najgorsze świństwo, wzbogaconego na krzywdzie chrześcijan, zawsze chętnego dla władzy i korzyści zbratać się z wrogami narodu, który go łaskawie przygarnął. Taki obraz wbił się na stałe w polską podświadomość i dlatego słowo „żyd” służy jako obelga wśród gówniarzy wrzeszczących na stadionach, a sugestie o pochodzeniu stanowią niejednokrotnie oręż w aktualnych politycznych zmaganiach. I nawet, jeśli uznajemy dorobek lub zasługi  osób z żydowskimi korzeniami – przy okazji z westchnieniem stwierdzamy -zdolny, chociaż nie-Polak i na wszelki wypadek skreślamy go z listy wybitnych obywateli naszego kraju. Dotyczy to np.wielu noblistów. A Tuwim, Leśmian, Slonimski i inni, którzy swą twórczością  pomnażali narodowe dobra? Cmokając nad ich dziełami pomijamy „wstydliwy” fakt pochodzenia, choć i to lepsze od polowań, jakie urządzają „prawdziwi Polacy” -tropiciele żydowskich powiązań wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z utalentowanymi jednostkami.

     Metody są proste -trzeba wskazać, kto nasz,czyli Polak, a kto Żyd, czyli wróg! Na internetowych stronach, w publikacjach „specjalistycznych” gazetek trwa akcja rozszyfrowywania agentów Syjonu - od  Geremka do prymasa Glempa. A najłatwiej – po nazwiskach! Pisząc ostatnio  o prof. Estreicherze spotkałem się z reakcją tych „obrońców polskości” - czytelnik podpisany pseudonimem „Poloński”/!/ stwierdza: „za dużo podejrzanych nazwisk.Czyżby oni uważali się za „lepszych?” Żałosny ten komentarz wskazuje, że jego autor nie dociekał, kim byli zasłużeni dla polskiej kultury Estreicherowie – jemu wystarczyło nazwisko i już wiedział!

     Takie poglądy wyznają „ patrioci”  walczący z europejską zarazą,  rycerze katolicyzmu atakowanego przez masonerię, obrońcy  rodziny zohydzanej przez zboczeńców i strażnicy niepodległości, której chcą nas pozbawić wrogowie: renegaci, zdrajcy, dywersanci i polonofobi. Obszerną listę zaprzańców znalazłem w internecie – obejmuje prawie wszystkie liczące się w Polsce nazwiska. Dowiedziałem się, że prezydenci Wałęsa, Kwaśniewski czy Kaczyński to odpowiednio : Kohne, Stolzman i Kalkstein, że w Episkopacie są sami Żydzi, a w Sejmie nie tylko marszałek Komorowski, ale nawet Kurski i Macierewicz reprezentują interesy Izraela. Podobnie jak znakomici pisarze, aktorzy, dziennikarze, muzycy, malarze, piosenkarze, uczeni wielu specjalności – aż wstyd nie znaleźć się w takim towarzystwie! Nie ma za to nazwisk twórców tego wykazu, ale to normalne wśród tchórzy, zajmujących się rozpowszechnianiem antysemickiej paranoi, pod osłoną  dziwnie  interpretowanej wolności słowa.

       Ten siew nienawiści, mniej lub bardziej skrycie wspierany przez różne partie czy też środki przekazu – przynosi swoj złowrogi plon. W programie  „Warto rozmawiać” Jana Pospieszalskiego na temat źródeł antysemityzmu, przedstawiono wyniki sondy -telewidzowie mieli odpowiedzieć na pytanie :”Czy Żydzi są odpowiedzialni za śmierć Jezusa?”. Na „tak” było ponad dwadzieścia procent respondentów. Pomijając absurdalność pytania, wynik ukazał nam stan umysłu co piątego  Polaka w roku 2009! Gdzie my żyjemy?!  W ksenofobicznym zaścianku, którego mieszkańcy wiecznie ze sobą skłóceni, lekceważący sąsiadów, niechętni „obcym”, mają pretensje do Europy, że ich nie kocha i nie szanuje tak, jak ich zdaniem, na to zasługują i że to skutek żydowskiej zmowy.

      O czym mówił na swej lekcji ks. Chmielnikowski w odległym już tak bardzo 1938 roku? Może -”Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego”? Dlaczego tak niewielu zrozumiało wtedy tę Chrystusową naukę i dlaczego aż tak wielu nie rozumie jej do dzisiaj?

     Można się tym  nie przejmować i  spędzić życie na dociekaniach, jaka nacja kryje się pod  nazwiskami  Farfał, Bender czy Ratzinger. Nędzne to zajęcie -na szczęście tylko dla wybranych. Niestety -z naszego narodu.

                                                                                         

                                                                                         

a.kopff@wp.pl