WIOSENNA AMBIWALENCJA
Ucieszyłem się, że już wiosna, ale od razu pomyślałem ze smutkiem, że to kolejna i że jestem coraz starszy. Najważniejsze, że doczekałem jej w zdrowiu, choć nie przy apetycie - ten już nie taki, jak kiedyś. Wkrótce będzie pięknie - drzewa pokryją młode liście, wyrośnie zielona trawka... niestety, cholera, trzeba będzie ją kosić, a tego nie lubię. Będzie jednak miło wybrać się do lasu na grzyby, tylko dlaczego tak szybko łapie mnie zadyszka i skąd te watahy grzybiarzy? Zanim zwlokę się z łóżka i dojadę do znajomego lasu, wszystko mi wyzbierają! No to w tym roku odpuszczę, dłużej poleżę i pooglądam telewizję. To czysta przyjemność popatrzeć, jak nic się nie udaje o wiele młodszym kolegom, z drugiej strony żal, że nikt mnie nie prosi o współpracę. Ale, co tam! Wreszcie sobie odpocznę, należy mi się, bo dość się w życiu napracowałem, szkoda, że nikt nie zauważył moich wielkich sukcesów. Powinni mi dać jakiś order, ale przecież od Kaczyńskiego nie wezmę! Pieniądze bym wziął, ale nie dają, tylko biorą. Trudno. Nie zepsuje mi to pogodnego nastroju, bo wiosną „od rana mam dobry humor”, jak kiedyś śpiewała Majka Jeżowska, ale tylko do wieczora. Wtedy wysłuchuję wiadomości – i już po dobrym humorze. A najgorzej jest we wtorki, czwartki i soboty, bo kiedy losują w totolotku numerki, z góry wiem, że wyjdą nie te, które zakreśliłem. Mimo to na wiosnę wstępuje we mnie nowy duch. Patrzę przez okno na budzącą się do życia przyrodę i podejmuję heroiczną decyzję : umyję szyby! Zabieram się do dzieła z młodzieńczą energią, lecz po chwili dopada mnie refleksja : przecież za chwilę spadnie deszcz i cała robota psu na budę. Więc odkładam mycie na potem. A w ogóle muszę zabrać się za siebie, bo dość tego malkontenctwa! Kupię sobie nowe ciuchy, a na początek wyczyszczę buty. Po co? Przyjdą roztopy, będzie błoto i w mig się ubrudzą! A może wiosną trzeba zacząć myśleć pozytywnie? Wiem! Trzeba się zakochać! Miłość to wspaniałe uczucie, w sam raz na tę porę roku, fatalne jednak, gdy bez wzajemności, której przecież nikt nam nie gwarantuje, nawet ci, którzy głoszą „politykę miłości”. Więc może zakochać się w sobie? Narcyzm w sferze uczuć daje poczucie stabilności, co widać po zadowolonych minach posłów Cymańskiego czy Wenderlicha, cóż, kiedy zbliżają się wybory i te miny niewątpliwie im zrzedną. Na tym świecie nic nie jest doskonałe – nawet miłość własna!
Wiosną w narodzie rośnie poziom optymizmu. Na pewno uporamy się z remontami warszawskich ulic, wybudujemy mosty i nową linię metra, wygramy mecze w piłkę kopaną i rzucaną, będzie podwyżka emerytur, rząd przezwycięży kryzys, politycy się opamiętają, dziennikarze przestaną kłamać – coroczny wiosenny przypływ nadziei potrwa czas jakiś, a konkretnie do 21 czerwca i zacznie powoli mijać po tej dacie. Bo potem będzie lato, jesień i znów zima – ulubiony czas pesymistów, czyli lepiej poinformowanych.
Dla mnie wiosna też jest porą wielkich zamierzeń – napiszę książkę, wydam płytę ze swoimi piosenkami, zrobię należną mi karierę, zdobędę wielkie pieniądze i rozsądnie je wydam. Na razie jednak wyskrobałem krótki i głupi tekst. Miał być długi i mądry, ale mi nie wyszło. Dlaczego?! Bo wiosna?
a.kopff@wp.pl